kom 7 Codzienność

Dzień za dniem, noc za nocą. Szybko w lewo, szybko w prawo. Jadę rano na północ, a po południu na południe. Rano załatwiam sprawy urzędowe, a później domowe. Funkcjonowanie jak z piosenki dla dzieci "szybko szybciej nie ma czasu" stała się jakby rzeczywistością i naszą definicją codzienności. No i co z tego, każdy tak ma "mam i ja"! 


Od kiedy pojawiło się w naszym domu tornado cały czas jest moim wiernym towarzyszem, a ja nie oszczędzając go tak jak Tosie kilka lat temu. Ciągam go gdzie się da i ile się da, a jemu jest z tym dobrze. Czasem zastanawiam się ile tak się da, ile można. Mimo zaplanowanego tygodnia, każdego popołudnia zajętego i pracującej soboty jakoś dajemy radę. To taka nasza codzienność. 

Wiele osób się zastanawia jak my dajemy radę, a jak daje radę on nasz najmłodszy mężczyzna. Oczywiście, że dajemy radę i jest nam z tym dobrze, a nawet bardzo dobrze. Trwamy w tym naszym trybie jesienno zimowym i czekamy na wiosnę. Czekamy na pierwsze powiewy ciepłego powietrza i pierwsze promyki ciepłego słońca.  Kiedy to nastanie zapewne będzie nam ciężko bo wypełzniemy na taras i mięciutką zieloną trawkę, a tu będzie trzeba trwać w tej naszej codzienności.

Dzień za dniem, przeziębienie za przeziębieniem. Teraz czekamy na święta, na śnieg. No tak czy spadnie tego nie wiem ale ja czekam cierpliwie. Bo z natury cierpliwa jestem i staram się być. Czasem nerwy mi puszczają ale to raczej normalne bo nikt z nas nie jest idealny. Mogłabym o tym napisać ale to następnym razem. Dzisiaj wiem, że najgorsze jest ocenianie. Jak ja tego nie znoszę. Ty jesteś taki, a on taki, a jak ona się ubrała, a jak on ma posprzątane w domy, a Ty .. no wiesz jak tak można. Niestety takie zachowanie to nic innego jak nasza polska codzienność.

Tacy jesteśmy i chociaż czasem liczymy na zmiany to i tak to jest zachowanie niezmienne. Takie oceniające, a przecież zbliża się najwspanialszy dzień w roku. Wszyscy się radujemy, cieszymy, składamy sobie życzenia, dajemy super prezenty. Cud miód świecidełka, duperelki i inne dziadostwa. W te święta jak nigdy wcześniej nie czuję tego klimatu. Może jak pojawi się w naszym domu pachnące drzewko, może jak będzie dzień przed wigilią. Może wtedy bo dzisiaj jest jakoś drętwo. Balkony w blokach w okolicy szaro bure, nie widać choinek,  a zawsze o tej porze już na wyścigi można było liczyć kto znajdzie więcej w oknach. Brak jest życzliwości i tego świątecznego klimatu. Nic tylko codzienność.

Ocknijcie się Wy wszyscy, włącznie kolędy w szybszym tępie, a nie w tych standardowych jak flaki z olejem melodiach. Cieszcie się, olejcie sprawy, które nie są tak na mus Wam niezbędne ( CZYSTE OKNA), a obudźcie się jutro z uśmiechem na twarzy i zróbcie coś miłego dla kogoś bliskiego lub nie. Bądźcie w tej swojej CODZIENNOŚCI tacy dla innych jacy byście chcieli żeby oni byli dla Was. Pamiętajcie o osobach starszych bliskich ale i tych dalekich. Szanujcie się i swoją codzienność.

Ten czas jest Wasz i dla Was i to się liczy. 


7 komentarzy:

  1. Marcelka zapraszam cię do mnie, mamy już choinkę, swiąteczny klimat, sąsiedzi też świecą lampki gdzie popadnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej a u nas nadal jakoś bez klimatu. Jest choinka, a jutro pyszne ciacho pieczemy z Tosia :* wesołych Świąt

      Usuń
  2. Bardzo trafna puenta. Przydałoby mi się takie podejście, bo pędze jak szalona i to siedząc w domu na macierzyńskim 😉 siedząc oczywiście w przenośni 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. My tak robimy. Bez dwóch zdań. I nie sprzątamy. Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadłam w pułapkę pędu, choć po urodzeniu dzieci obiecywałam sobie, że nie powtórzę tego już nigdy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że wiesz o tym. Głowa do góry i na nastepne święta wiecej looozu :*

      Usuń