kom 5 Pierwszy tydzień wyzwania

Marzec to dobry miesiąc na początek czegoś pięknego. W marcu cztery lata temu opublikowałam pierwszy wpis na blogu. Tak to już tyle czasu. Za sobą mam wzloty i upadki ale wiem jedno, że to jest dobry moment na zabranie się za zbędne kilogramy, za boczki, za siebie w całej okazałości. Tak więc dokładnie 23.03.2016 roku zaczęłam moje wyzwanie. Nie mam daty kończącej. Wiem, że koniec tego mojego postanowienia będzie jak już będę czuła się cudownie, lekko i wygodnie w swoim ciele. Raz w tygodniu postanowiłam opisywać moje postępy. Bo chyba moje wewnętrzne ja potrzebuje wykrzyczeć to jak mi idzie, a właściwie potrzebuję Waszej motywacji. 

Poniżej ku pamięci zapisałam moje wymiary na dzień rozpoczęcia moich zmagań. Toż to tragedia. To, że przybrałam to wiem, ale aż tyle.. eh no życie. Jakie życie, co ja piszę. Te kilogramy to batoniki, czekolada i wszelkie słodkości. Nie tylko o słodkości chodzi ale i o jedzenie. Bo kiedy ja jadłam regularnie, kiedy ja jadłam zdrowe jedzenie. Od tego tygodnia wszystko się zmieni i ja tego chcę. Żebym tylko wytrwała. Tego boję się najbardziej. 

W tym tygodniu zaczęłam od przysiadów. Pierwsze trzy dni to pikuś bo motywacja była wielka. Chciało mi się tak bardzo. Czwartego dnia przerwa, a po przerwie załamka. Po 25 przysiadach zrobiłam sobie przerwę pięć sekund i dalej. Uff wytrwałam tydzień. Trzymajcie kciuki bo teraz będę zaczynała setki. Obym dała radę. Przyznam Wam że takich przysiadów jak teraz dawno nie miałam. 


Dodatkowo postanowiłam pić więcej wody. Bo wodę pić się powinno, a ja mam z tym mega problem. Niby piję ale nie w takich ilościach jak powinnam. Zainstalowałam więc w telefonie aplikację Water Drink Reminder ( na androidzie na free ). Ta oto apka przypomina mi o piciu wody. Co godzinę piję 300 ml wody. Kto wie może to pomorze. Po drugie moja cera jest totalnie odwodniona. Może jak zacznę więcej wody pić to i w tej kwestii będę widziała korzyści. Pierwszego dnia wypiłam prawie dwa litry, drugiego i w kolejne trzy dni około półtorej litra. Niby to jest proste, niby niby nie ja jeszcze walczę sama z sobą żeby pić. Inaczej jak walka nie jestem w stanie tego nazwać.. może za tydzień, za dwa będzie mi prościej. 

Wymiary wybrałam takie najbardziej standardowe. Mi najbardziej zależy na brzuchu, udach, a może i pupa.. może, a może nie. Pierwszy tydzień mam za sobą i zbytnio nie ma efektów. Dzisiaj wiem, że jeszcze jeden tydzień dam radę. Nie dlatego, że ktoś tego chce. Ja tego chcę dla siebie nie dla innych. 


WYMIARY

             23.03 /     30.03 /     06.04

biceps   30 cm    / 30 cm
piersi    97 cm    / 97 cm
talia      78 cm    / 78 cm
brzuch  95 cm    / 94 cm
pupa     99 cm    / 100 cm 
udo       59 cm    / 59 cm
łydka    37 cm    / 37 cm

Kciuków za mnie nie trzymajcie bo zazwyczaj przynosi mi to pecha. Tak chociaż przesądna raczej nie jestem. Ciekawa jestem czy Wy też macie takie swoje małe postanowienia? No i jak je realizujecie. Jest tyle wyzwań, tyle profili, które mówią co robić i jak robić. Ja się w tych miejscach totalnie nie odnajduję. Dlatego też postanowiłam wziąć się za siebie po swojemu.

Hasło na ten tydzień: WIĘCEJ RUCHU ;)

5 komentarzy:

  1. Super treść artykułu polecam do odwiedzenia mojej strony z ciekawymi pomysłami :)zabawki ekologiczne

    OdpowiedzUsuń
  2. Super , że podjęłaś wyzwanie! Mam nadzieje, że wytrwasz 😉 początki są najgorsze 😉 powodzenia 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki chociaż chwilowo mam spadek formy :(

      Usuń
  4. Nie trzymam kciuków! W pupie centymetr więcej niektórym akurat może się podobać, z brzucha za to zeszło!

    OdpowiedzUsuń