kom 12 Recenzja kosmetyków DEMSA ** KONKURS **

Każdy kosmetyk w naszym domu musi być starannie dobrany. Od kilku lat nie kupiłam żadnego kosmetyku pielęgnującego moją skórę twarzy: krem do twarzy, płyn do demakijażu, peeling itd. W związku że ja mam problemy skórne i zmagam się z odwodnioną cerą, a Mężuś też jest w tej dziedzinie skórnym wrażliwcem to rachunek jest prosty. Ja + Mężuś = Tosia, która może używać tylko jednego płynu do kąpieli od urodzenia, balsamy do ciała muszą być mega delikatne aczkolwiek nawilżające, a prać mogę jej, a w efekcie i nasze ubrania tylko w mega neutralnym płynie do prania. Co jakiś czas eksperymentuj, a właściwie próbuję nowych kosmetyków do pielęgnacji ciała mojej czterolatki. Bo jest Ona coraz starsza i niektóre z kosmetyków przeznaczonych od pierwszych dni życia już nie dają rady. Kilka tygodni temu otrzymałam propozycję przetestowania kosmetyków DEMSA.

Przygotowałam Wam dzisiaj test kosmetyków DEMSA, a dokładnie Intensywnego balsamu łagodzącego swędzenie Demsa, Preparatu do mycia DEMSA, Kremu do ciała DEMSA, Kremu do twarzy. Kosmetyki stworzone są z myślą przede wszystkim o dzieciach z AZS ale i o tych, których skóra jest wrażliwa i skłonna do częstych podrażnień. Kosmetyki demsa są bezpieczne dla dzieci od 6 miesiąca życia jak również są przebadane klinicznie oraz dermatologicznie. Z tego co możemy wyczytać na stronie producenta kosmetyki, o których dzisiaj Wam napiszę są hipoalergiczne, bez parabenów i bez sterydów. 


INTENSYWNY BALSAM ŁAGODZĄCY SWĘDZENIE DEMSA
Tosia pomijając ospe bardzo często ma różne problemy skórne. Nie ma jednoznacznie zdiagnozowanej AZS ale ma uczulenie na wiele płynów i proszków do prania. Intensywny Balsam Łagodzący Swędzenie DEMSA jest  łagodny i delikatnie pielęgnuje ciało. Ulga podrażnionej skóry jest natychmiastowa. Najważniejsza jest jednak kwestia swędzenia. Tosia czasem mówi, że ma swędzonkę. Ten oto balsam skutecznie łagodzi swędzenie co bywa bardzo często spowodowane nasilonym drapaniem. 
PREPARAT DO MYCIA DEMSA
Ten produkt marki DEMSA najbardziej mnie zaskoczył, a dokładnie jego konsystencja. Prawdopodobnie to dlatego, że przyzwyczaiłam się do lekko płynnej struktury dotychczasowych produktów do mycia. Preparat do mycia tej marki jest gęsty, ma lekko żółtawy kolor. Dzięki swojej gęstej konsystencji jest bardzo wydajny. Nasze testy zbiegły się w czasie z Tosi ospą. Mocno przesuszoną skórę i podrażnioną co wieczór myliśmy właśnie w PREPARACIE DO MYCIA DEMSA. Płyn nie podrażniał, a tylko delikatnie pielęgnował wysuszone ciało. Bardzo spodobał nam się ten produkt. 
KREM DO CIAŁA DEMSA
Krem do Ciała DEMSA spełnił w pewni nasze oczekiwania. Nie smarowałam nim całego ciałka lecz tylko miejsca wrażliwe, zaczerwienione, miejsca na których występuje wysypka. Skóra staje się nawilżona, odżywiona. 
KREM DO TWARZY
Na stronie producenta zapisane jest, że krem łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Tak też jest w praktyce. Moja skóra twarzy jest  perfekcyjnie nawilżona, drobne zaczerwienienia zniknęły, a zmieniło się też napięcie skóry, która stała się bardziej sprężysta. Pod makijaż ten krem pasuje idealnie ale ja jednak wybrałam krem do twarzy marki DEMSA na noc. 
Więcej na temat kosmetyków DEMSA możecie przeczytać na stronie producenta www.demsa.pl

a teraz 
K O N K U R S 
Mam dla Was trzy zestawy kosmetyków DEMSA. 
Zapoznajcie się koniecznie z REGULAMINEM KONKURSU, który znajdziecie TU ( klik ).



W komentarzu pod tym wpisem odpowiadajcie na pytanie:

Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?

oraz

Jaki jest Wasz ulubiony moment pielęgnacji skóry?

Na Wasze odpowiedzi czekam tydzień czasu czyli do 17.11 !!
Wyniki ogłoszę do trzech dni po zakończeniu konkursu !

W Y N I K I   K O N K U R S U

Wybór był ciężki ale zestawy kosmetyków DEMSA otrzymują:

www.mysophi.pl

Anonimowy
z tym komentarzem
"Mój synek ma AZS od miesiąca. Uczę się każdego dnia jak pomagać mu walczyć z tą chorobą tymbardziej że ani ja ani mąż nie jesteśmy alergikami. Mały jest wcześniakiem, może to jest przyczyną niedojrzałości jego skóry... ja jestem na diecie eliminacyjnej, która sprawia że mam coraz mniejszą ochotę na karmienie...no ale nie poddaję się, ciągle wierzę że Moje Mleko jest dla niego jednym z najlepszych rozwiązań oprócz paskudnego w smaku Nutramigenu. Smutny ten wpis...ale nic fajnego tu nie ma do opisania, co zrobić. Natomiast Nasz ulubiony moment pielęgnacji...hmm...każda chwila na przewijaku czy to zmiana pieluszki czy pielęgnacja po kąpieli czy masaż czy po prostu chwila kiedy całuję gołe stópki mojego maluszka jest wspaniała. Uwielbiam go dotykać, całować, przytulać i słuchać jego radosnych okrzyków...to są najwspanialsze chwile macierzyństwa. Nie zamieniłabym tego na nic. A AZS też jakoś damy radę...i tą optymistyczną myślą kończę ten mój wpis. Pozdrawiam ciepło."

Aga Bur


Kochani czekam teraz na maila (babytesterki@gmail.com) od Was z następującymi danymi:
  1. - Imię i nazwisko
    - Adres dostarczenia przesyłki
    - Numer telefonu dla kuriera
    - Numer p
    esel na potrzeby rozliczenia podatku od nagród

    Na dane czekam do piątku :*
    GRATULACJE 

12 komentarzy:

  1. Witam
    mój półroczny syn ma AZS
    a co do mojego ulubionego rytuału pielęgnacji skóry.....żona stwierdziła, że mógłbym jakiś mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to już jest z mężczyznami. Szukaj swojego ulubionego, a zapewne coś znajdziesz 😊

      Usuń
  2. 1. tak mąż i obie córki
    2. u nas ulubionym momentem jest smarowanie emolientami wtedy nie ma to jak miły masaż przy okazji, uczenie się części ciała przez młodszą :) dużo śmiechu i zabawy też nam towarzyszy bo codziennie wieczorem powtarzamy ten nasz mały rytuał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry masaż to podstawa cudownej nocy :)

      Usuń
  3. Moja Maja ma AZS :) Też dostałyśmy kosmetyki DEMSA do testowania i świetnie się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj niestety AZS... 4 tygodnie życia i zmiany tak masywne, że poradzć ciężko.No a po porodach to pielegnacja skory emolientami wszelakimi to jedyny komfort na ktory mozna sobie pozwolic od razu po wyjsciu ze szpitala. takie domowe spa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj u takiego maluszka już, a domowe SPA my też uwielbiamy ♡

      Usuń
  5. Mój synek ma AZS od miesiąca. Uczę się każdego dnia jak pomagać mu walczyć z tą chorobą tymbardziej że ani ja ani mąż nie jesteśmy alergikami. Mały jest wcześniakiem, może to jest przyczyną niedojrzałości jego skóry... ja jestem na diecie eliminacyjnej, która sprawia że mam coraz mniejszą ochotę na karmienie...no ale nie poddaję się, ciągle wierzę że Moje Mleko jest dla niego jednym z najlepszych rozwiązań oprócz paskudnego w smaku Nutramigenu. Smutny ten wpis...ale nic fajnego tu nie ma do opisania, co zrobić. Natomiast Nasz ulubiony moment pielęgnacji...hmm...każda chwila na przewijaku czy to zmiana pieluszki czy pielęgnacja po kąpieli czy masaż czy po prostu chwila kiedy całuję gołe stópki mojego maluszka jest wspaniała. Uwielbiam go dotykać, całować, przytulać i słuchać jego radosnych okrzyków...to są najwspanialsze chwile macierzyństwa. Nie zamieniłabym tego na nic. A AZS też jakoś damy radę...i tą optymistyczną myślą kończę ten mój wpis. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Mam na imię Bogdan, mam 34 lata i jestem AZS-owcem" - tak mógłbym przedstawiać się w jakimś klubie "skórnych inaczej", gdyby takowy istniał;) Niestety moja skóra jest kapryśna i jeśli tylko trochę jej odpuszczę w pielęgnacji - postanawia pokazać mi, co o mnie sądzi i zaczyna być sucha jak tarka. Tarka w kolorze dojrzałej truskawki, rewelacja!
    Codziennie więc maziam się ciężkimi jak słoń balsamami, a ulubionym momentem mojej pielęgnacji jest ten, gdy na podrażnioną i wołającą "Pić!" skórę - kładę grubą warstwę balsamu, kremu lub maści. Niemalże słyszę siorbanie mojej skóry;) To nieopisana ulga i uczucie, którego nie zrozumie nie-AZSowiec, który nie wie, że skóra potrafi swędzić AŻ TAK...
    Btw fajny blog, trafiłem szukając info o AZS właśnie, moim dobrym kumplu;)
    marzeobarce@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. 1.Nie powiedziałabym, że mam typowe AZS – brak wyprysków, czy uporczywego swędzenia. Skóra moja jest jednak ultra wrażliwa i bardzo delikatna, a do tego niewyobrażalnie sucha. Swoją atopową skórę od zawsze nazywałam „wtopową”, bo za każdym razem każda jej próba pielęgnacji kończyła się katastrofą i wtopą właśnie :) Zbyt często pojawiali się na niej niezapowiedziani goście (suche plamy). I to nie te z rodzaju: „Cześć, jesteśmy tylko przejazdem– i już nas nie ma” tylko: „Siemanko, ale u ciebie tu fajnie, rozbijemy namiot i pobiwakujemy przez co najmniej tydzień, ok?” Nie, nie ok! I właśnie na takich nieproszonych gości idealnym rozwiązaniem okazały się mega skuteczne dermokosmetyki a ostatnimi czasami naturalne olejki (z wiesiołka, lniany, z opuncji figowej czy czarnuszki), które mają w sobie więcej magii, niż ukochana przeze mnie za młodu Czarodziejka z księżyca :)

    2. Ukochany moment to zdecydowanie ten zawadiacki uśmieszek mojego męża, którego moja gładka skóra zaskakuje tak samo, gdy uświadomiłam mu, że cukier waniliowy to tak naprawdę cukier wanilinowy :) Za każdym razem gdy go widzę, wiem, że warto było zakochać się po uszy w naturalnych kosmetykach i w jakże krótkim składzie. Bo w tym wypadku mniej znaczy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. 1.Tak w mojej rodzinie sa osoby zmagające się z AZS.
    2. Ulubiony moment to zdecydowanie kremowanie, smarowanie, wcieranie, wklepywanie. Ten kontakt skóra do skóry,mojej wielkiej ręki z małym delikatnym ciałkiem. I ten uśmiech córeczki kiedy krem wypryskuje na nią z głośnym prrrryt. I te dreszczyki przechodzące po delikatnej skórce od nieco zimnego kremiku. I ten bezzębny uśmiech.Kocham to! Ta atmosfera bliskości.Ta miłośc unoszcząca się w powietrzu. Cicha muzyka i zapach mleka.To nasze chwile! To nie obowiązek -to czysta przyjemnośc! Więc co wieczór;kremujemy,wcieramy, wklepujemy i cieszymy się sobą!

    OdpowiedzUsuń