kom 10 Coś z niczego czyli Dziecko na Warsztat

Uwielbiam zabawki nieoczywiste. Dlatego też na blogu opublikowałam kilka wpisów z serii Zabawki bez zabawek. Moim zdaniem bywają takie momenty, że warto zamknąć szuflady z zabawkami, a ruszyć swoje ukryte pokłady wyobraźni. Warto stworzyć coś z niczego. W naszym domu średnio raz w miesiącu tworzymy coś. Tym razem w naszym salonie został wybudowany zamek. Wydarzyło się to pewnego pięknego weekendu, kiedy to ja pilnie się kształciłam, a Mężuś z Tosią świetnie się bawili. 



Nasza domowa budowla była bardzo prosta. Było wejście, okna, okna dachowe. Wszystko, co Tosia sobie zażyczyła ta moja córunia tatunia. Tak jak pozostałe nasze pomysły i tym razem zamek z kilku kartonowych pudeł zrobił furorę. Nieważne czy odwiedzały nas dzieci młodsze od Tosi czy starsze. Każde dziecko pełne entuzjazmu wykrzykiwało ŁAŁ! Utwierdziłam się za każdym razem, że drogie zabawki nie są rozwiązaniem. Wczoraj, dzisiaj i jutro będę wiedziała, że wspólne z dzieckiem utworzenie czegoś chociażby z kartonu może:
1.     Umocnić więzy dziecka z rodzicami. Wspólny cel, wspólna misja łączą. Ponadto nie jest to nic innego jak praca zespołowa, której nauka kuleje w naszej polskiej edukacji.
2.     Pobudzenie kreatywności dziecka i rodzica. Pamiętajmy, że w tym przypadku warto dać wolna rękę dziecku. W takiej sytuacji my dorośli możemy pozyskać pomysły tak proste a dla naszego umysłu zamknięte w pierwszym pomyśle na wykonywaną pracę. Nie narzucamy więc, a dajemy wolną rękę.
3.     Spełniajmy marzenia dziecka.
Ostatni punkt postanowiłam rozwinąć. Spełniajmy marzenia dziecka, bo czasem domek, który zagraca nam część salonu może nas rodziców wywindować do poziomu bohatera dla naszego malucha. Kochani, ale nie tylko w oczach dziecka. Nie zapomnijmy o tych dzieciach, które przychodzą i widzą takie kartonowe cudo. Myślą sobie wtedy. Łoł Tosia, jakich Ty masz fajnych rodziców. Nie mam na myśli wielkiego samo zachwytu, lecz poczucie pewności i radości naszych dzieci. Dziecko szczęśliwe to spełnieni rodzice.




Chciałabym kończąc ten mój pierwszy warsztat podsumować w kilku stwierdzeniach. Po pierwsze róbcie coś z niczego. Bawcie się tym, co nie jest zabawką i tym, co najmniej ją przypomina. Po drugie spędzajcie swój wolny czas na tworzeniu rzeczy pięknych. Najważniejsze żeby nie skupiać się żeby były to dzieła sztuki. Najlepszy efekt będzie jak wytworzycie coś dla siebie bez oglądania się na innych. Najważniejsi w tych momentach jesteście Wy i Wasze DZIECI.

Niebawem kolejny warsztat. Powoli już go dopracowują. Tym razem na tapecie będzie jakże ważna nauka, jako jest astronomia. 



Polecam Wam pozostałe blogi, które dołączyły do projektu DZIECKO NA WARSZTAT. Ja biorę udział po raz drugi i już wiem, że będzie bardzo ciekawie J

Do następnego
Marcelka

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam tworzyć coś z czegoś co mam w domu i leży to zapomniane :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle radości z takich drobiazgów może być !

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastycznie zorganizowany czas ;)
    Tatusiowie potrafią świetnie wymyślać zabawy z dziećmi, radość z takiego zamku bezcenna.

    A ja znów przeoczyłam cykl warsztatów w projekcie Dziecko na warsztat. To bardzo fajna inicjatywa. Brałam udział jeden raz, w pierwszej edycji i bardzo nam się podobało, tym bardziej, że należało przemyśleć tematyczny miesiąc na kreatywne zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie ma więcej zdjęć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję. Niestety przepadły mi. Kto wie może jeszcze raz się zmobilizujemy do stworzenia fortecy w naszym salonie :*

      Usuń
  5. Takiego czasu nikt nam nie zabierze, a będą świetnym wspomnieniem

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój warsztat taki inny. Dużo refleksji i przemyśleń. Bardzo mi się to podoba. Będę wracała :*

    OdpowiedzUsuń