kom 0 Centrum Górskie KORONA ZIEMI

Byliście kiedyś w Zawoi? My jesteśmy tam dość często. Cieszy mnie straszliwie ostatnie ożywienie w tej wiosce. Coraz więcej tworzy się miejsc przyjaznych turystom. Tym dużym, ale i najmłodszym. Coraz więcej jest warsztatów, coraz więcej poznaję ludzi i coraz częściej mam wewnętrzną chęć żeby tam wrócić.


Od kilku miesięcy śledziłam losy otwarcia Centrum Górskiego KORONA ZIEMI. Wielu znanych i lubianych już tam było. Wybraliśmy się i my. Niestety warunki atmosferyczne były koszmarne. Lało jak z cebra. Błoto wszechobecne przytłaczało. Więc nie ukrywam, że na wstępie byliśmy raczej zniechęceni niż zachęceni do zwiedzania.

Zacznijmy jednak od początku. Trzy budynki. Stylistyka jak z bazy na Mount Everest. Sama nie wiem, dlaczego takie skojarzenie. Zapewne kształt i ozdobne chorągiewki sprawiają takie wrażenie. W środku mega pozytywnie. Ogromna przestrzeń, łagodne przyjemne kolory. Nie ukrywam, że w środku czułam się bardzo komfortowo.



W niewielkiej kafejce można kupić przepyszne naleśniki. Nieopodal stolików jest miejsce do zabawy dla dzieci. Podobno jest animatorka. Miała być. Miała się bawić jak rodzice będą zwiedzać. Miała, ale się nikt taki nie pojawił.

Kochani ja wiele rozumiem, ale obietnice, że za chwilkę ktoś przyjdzie.. i my czekamy pół godziny z dzieckiem na barana, które chce dostać świra to chyba nie o to chodzi. Ponadto animatorka to chyba widmo. Nie było nikogo, a dzieci przy stoliku to było istne bydło. Sory, że tam mówię o dzieciach. Słodkich, bezbronnych istotach. Ale jak moja Tosia siada przy stoliku i chce rysować, a dziewuszysko krzyczy.
-Nie siadaj tu dziewczyno, bo tu jest zajęte. Tu tu tu i tu też jest zajęte. Hmm wszędzie zajęte.
- Ja mówię, że Tosia chce porysować, a jak ktoś przyjdzie to ma gdzie siedzieć.
- Dziewuszysko do mnie: O nie proszę Pani ! Tu jest zajęte..
A w całej tej rozmowie Tosia z oczami pełnymi łez. No, ale ok tłumaczymy z Mężusiem, że ona jest niegrzeczna, że tak nie wolno. W oddali widzę matkę dziewuszyska.. która pokazuje OK dziewczynce. Całkowicie akceptując jej zachowania. 

Na sam koniec kilka słów o samej ekspozycji. Na zwiedzającego czekają trzy sale, a w nich makiety, stroje oraz gra. Dla starszych dzieci zapewne była by to fajna atrakcja. Niestety dla trzy - czterolatka była to nuda. Przewodnik mówił dość ciekawie. Jak dla mnie to to miejsce potrzebuje ciut czasu żeby się wyszlifować, dopracować, rozwinąć.


Jak widzicie wszystkie znaki na niebie i ziemi nie były sprzyjająca do zwiedzania. Wiem jedno, że nie była to nasza ostatnia wizyta w tym miejscu. Odczekamy pół roku, a może rok. Liczę na to, że wtedy będę mogła Wam napisać coś lepszego o Centrum Górskie Korona Ziemi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz