kom 2 Podsumowanie weekendowe 8/2015

Bez wątpienia muszę Wam się do czegoś przyznać! Uwielbiam zwiedzać miasta. Owszem.. góry, morza ale miasta w jakiś sposób mnie fascynują. Uwielbiam ten gwar. Uwielbiam ten zapach rozgrzanego asfaltu.. uwielbiam wąskie uliczki i cudowne budynki. Nie zdziwi Was, więc to, że wizja wyjazdu do Warszawy mnie niesamowicie ucieszyła. O zwiedzaniu mogłam zapomnieć, chociaż plany miałam bardzo ambitne. Małżon wyruszył spełniać marzenia, a my z Tosią miałyśmy całe dwa dni dla siebie. No i działo się ! Sami sprawdźcie poniżej :)

Sobota to lenistwo oj błogie lenistwo. Pół dnia spędziłyśmy na basenie. Bąbelki, pluski czy dziecku jest coś więcej do szczęścia potrzebne. Po dwóch godzinach pluskania relaksowałyśmy się w ogrodzie hotelowym, bo upał był niesamowity. Prażyło tak, że sama myśl o spacerze przyprawiała mnie o dreszcze. Tosia też raczej nie miała ochoty ruszać się z hotelu. Zresztą jak miałaby się męczyć, a ja przy niej to wolałam oszczędzić nam wszelkie przykrości. Bo takie wyjazdy mają być przyjemne, a nie pełne stresów.



Blogowanie dostarcza mi inspiracji, motywacji i daje mi dużo energii. Na etapie planowania takich wyjazdów z pomocą przychodzą mi moje blogowe znajome. Bo dzięki Monice zjedliśmy pyszny obiad w Wilanowie, a dzięki Kamili wybraliśmy się na równie cudny spacer po mieście. Oczywiście propozycji miałam dużo więcej, ale pogoda troszkę pokrzyżowała nam plany turystyczne. Bo jak pisałam wcześniej było za ciepło.


W niedzielę byłyśmy już bardziej aktywne. Po śniadaniu wyfrunęłyśmy do planetarium przy Centrum Sztuki Kopernik, później obiad pod Pałacem Kultury, szybki myk do Złotych Tarasów, a o 15 już byłyśmy w okolicy Mokotowa żeby Mężusia odebrać z pracy, szkolenia.. ok kiedyś Wam napiszę o tym, dlaczego w ten piękny weekend obracałyśmy sie po Warszawie same.


Czy widzicie to, co ja powyżej ? No tak w tym samym hotelu, co my mieszkała Reprezentacja Polski w Piłce Nożnej przed meczem Polska - Gruzja. Dowiedzieliśmy się o tym fakcie jak mijaliśmy się w windzie czy na korytarzu z mężczyznami w czerwonych koszulkach z orzełkami. No i żebyście widzieli naszą konsternację. Pytania zadawaliśmy sobie proste: Kto to , co to eee to nie oni. Tłumy w holu głównym młodziaków, którzy są łowcami autografów całkowicie nas utwierdziły w naszych domysław.




Humory dopisywały, a to najważniejsze !





Dzisiaj zaczynamy kolejny weekend. Jedno jest pewne będzie on aktywny, pełen emocji i w cudownej rodzinnej atmosferze. 

Miłego weekendu <3

_______________________________________________
Pozostałe podsumowania weekendowe z 2015 roku:

2 komentarze:

  1. No faktycznie się działo :) uwielbiam takie rodzinne weekendy:) ten akurat spędzę samotnie, ale przyszły... u nas w przyszły to dopiero będzie się działo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj działo się !! Oby więcej takich weekendów dla nas i dla Ciebie :*

      Usuń