kom 14 Angina bez anginy !

Ja rozumiem, że dzieci w przedszkolu chorują. Przed pierwszym września każdy nam mówił, że zobaczycie Tosia będzie chorować. Podobno może to trwać pół roku, a i pierwszy rok uczęszczania do przedszkola. Pogodziliśmy się z tym i każdy katar, kaszel przyjmujemy z pokorą. Czasem bywa tak, że Tosia jest cztery dni w przedszkolu i tydzień niestety siedzi w domu. Taki ten nasz przedszkolny los. 


Na samym początku ja znerwicowana matka tym, że mój świeżak przedszkolak jest chory fru dziecko do wozu i do lekarza jechałyśmy. No, bo gdzie szukać pomocy jak nie u lekarza. No i tak raz, drugi.. za trzecim razem i czwartym objawy te same.. więc leczyłyśmy się same i to z bardzo dobrym efektem. 

CO MNIE WKURZA
 W TYM NASZYM
CHOROWANIU

1. Chore dzieci w przedszkolu - dla ścisłości nie katar, ale naprawdę chore dziecko. Dla przykładu właśnie w mikołaja tydzień temu w środę do przedszkola przyszły dzieci chore. Nie chodziły do przedszkola przez cały tydzień i po mikołaju też w domach siedzą. No i co .. głupkowaci rodzice musieli swoje dzieci wysłać do przedszkola, bo jak z mikołajem się nie spotka.. eh.. temat rzeka..

2. Jedno i to samo - no bo, po jakiego kija skupiać się na dziecku .. lekarze zalecają jedno i to samo, a w dodatku to, co jest obecnie reklamowane. Jak mnie to wnerwia. Zapewne lekarze mają z tego profity, bo cóż by innego. 

3. DIAGNOZA - dlaczego lekarz diagnozuje dziecko tak szybko. Na przykładzie naszej ostatniej wizyty. Wchodzimy do gabinetu, a Pani doktor pyta: Co się dzieje ? Później tylko mówi.. chodź zbadamy się do Tosi. Tak jakoś bezpłciowo. Bez emocji, empatii .. jakby bez serca. Gardło.. i wszystko bez wstawania.. cały czas siedzi przyklejona do krzesła.. Tosia tylko musiała podejść.. eh.. 

No i wkurza mnie to wszystko szczególnie po piątkowej wizycie w gabinecie. Diagnoza angina. No, więc co antybiotyk. Matka wyruszyła do apteki, wykupiła. W aptece Pani farmaceutka powiedziała, że już chyba 15 dziecko przychodzi z anginą. Ja na to, że pewnie lekarka ma układ i dlatego tylko ten antybiotyk sprzedają. Apteka dla ścisłości jest przy przychodni. Za ladą cisza i rumieńce na policzkach...

W domu pierwsza dawka i ulga. Dziecię będzie zdrowe uff.. chociaż samo słowo antybiotyk przyprawia mnie o gęsią skórkę. W piątek było ok, w sobotę Tosia troszkę słaba, ale mikołajkowe odwiedziny stawiały ją na nogi. W niedzielę jakby ok.. choć nocka nieprzespana. Tosia całą noc się drapała. Nogi, ręce.. Około godziny 12.. Tosi wyszła wysypka na całych nogach. Nie była to jednak taka zwykła wysypka. To były wielkie placki. Placek na placku.. czerwone, wypukłe.. Wezwaliśmy lekarza do domu i .. Okazało się, że Tosia ma uczulenie na ten antybiotyk. W dodatku lekarz oznajmił nam, że Tosia nie ma anginy.. o co kam an.. 

Jak żyć się pytam.. ma czy nie ma anginy.. antybiotyk potrzebny czy nie.. jak żyć.. szkoda tylko, że Tosia teraz cierpi.. Niekompetencja lekarki mnie powaliła. 


14 komentarzy:

  1. czułam że to będzie coś w tym stylu. Mojej kumpeli syn ma w karcie zdrowia wpisany antybiotyk który go uczula(chodzi o jakiś składnik) a ostatnio dostał go w innym antybiotyku. Dziecko całe wysypane i do tego duszności. Tydzień w szpitalu. Masakra z tymi lekarzami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze ze Tosia tak krótko brała antybiotyk.. i dobrze że bez szpitala.. bo chyba bym tej lekarce nie darował.

      Usuń
  2. My kiedyś mieliśmy taką sytuację z różyczką. Najpierw diagnoza: za dużo białka, skaza. Później: inne uczulenie. A po tygodniu (w miedzyczasie był antybiotyk i kremy) lekarka stwierdziła, że to różyczka. A różyczki, jak wiadomo, niczym szczególnym się nie leczy...

    Trzymajcie sie zdrowo, mimo wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój synek też dostał antybiotyk i też na gardło - na drugi dzień obudził się zdrowy, ale....z sińcami na całym ciele i pod oczami, byłam w szoku bo okazało się , że na antybiotyk jest uczulony!zgroza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka też w tym roku zaczęła przedszkole. Właśnie po raz siódmy przeziębiona i siedzimy w domu. U lekarza byliśmy kilka razy, zawsze do tej pory osłuchowo czysto. Na razie leczymy się więc bez antybiotyku.
    U Was przykra sprawa, bo nie dość, że antybiotyk uczulił, to jeszcze opinia drugiego lekarza, że antybiotyk nie był potrzebny. A matka przecież nie lekarz i właśnie temu lekarzowi powinna móc zaufać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaufanie.. powinnam.. a teraz sama nie wiem czy zaufam. . :(

      Usuń
  5. Rozumiem Cię, u nas też szpital od września. Już mi ręce z bezradności opadają.
    Nie znoszę lekarzy na smyczy firm farmaceutycznych. Na szczęście natknęłam się na takiego, który antybiotyki przepisuje tylko w przypadku największej konieczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to naprawdę jesteś szczęściarą .. ja zaczynam nowe poszukiwania :)

      Usuń
  6. przykro z powodu chorób córki, ale Ty musisz się uodpornić, nie podawaj od razu antybiotyku nawet jak go lekarka przepisze, najczęściej są to wirusy a jak dłużej choroba trwa to pewnie bakterie i wtedy antybiotyk, polecam zrobić córce wymaz z noska i gardła za jakiś czas, bo ciągły katar i zapchany nos moga świadczyć o jakimś nadkażeniu, niestety przedszkole trzeba po prostu rodzinnie przeżyć, zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wiesz do tej porywalizacji wydawało mi się że lekarze raczej chcą leczyć. . Liczyłam na to że im zależy na zdrowiu mojego dziecka .. a teraz.. szukam nowego lekarza, który będzie nas leczył .. będzie pomagał. . Tylko czy znajdę takiego ??

      Usuń
  7. Z lekarzami u nas jest tragedia... Nie tyczy się to tylko pediatrów. Na oślep rzucają diagnozami, spojrzą w gardło, każą zrobić wdech i wydech i przepiszą to samo, co dwóm poprzednim pacjentom. Znam przypadek, gdzie zapalenie płuc zostało zdiagnozowane jako lekkie przeziębienie... Chyba nie muszę mówić, jakie były skutki? Choroba trwała nie dwa tygodnie, a miesiąc. Ech...

    W wolnej chwili zapraszam do nas!

    OdpowiedzUsuń
  8. W polsce mialam możliwość wyboru między dwiema przychodniami, w jednej lecial antybiotyk za antybiotykiem a w drugiej byl traktowany jak zlo konieczne na szczescie. Za to w uk dzieci leczy sie paracetamolem, a antybiotyk mozma dostac na zapalenie ucha albo ospę, w ogole polityka leczenia jest zupelnie inna.
    Zdrowka Wam życzę ;)

    OdpowiedzUsuń