kom 2 a moja Mama ma w torebce Psa...

Co za tytuł.. pomyślałam przy pierwszym spojrzeniu na książkę. Musicie wiedzieć, że nie jest to zwykła książka do czytania. Sama kwestia damskiej torebki to już temat rzeka. Bo nie wiem jak u Was ale moja zawsze pęka w szwach. Zawsze mam w niej o wiele za dużo niż powinnam mieć. Zawsze jest w niej porządek dwie minuty po przepakowaniu się. Tak więc wszystkie piękne Panie pewnie wiecie o czym mowa. Oprócz wszystkich zbędnych i niezbędnych gadżetów mama książkowa w swojej torebce ma psa. Takiego małego słodziaka. 


Dzisiejsza propozycja to nie tylko książka. Można poczytać, można naprawdę fajnie kreatywnie sie pobawić dzięki tej lekturze. W naszym przypadku ćwiczyłyśmy też dokładność i staranność kolorowanie w granicach linii. Ostatnio sprawia nam to nie mały problem. Sami oceńcie też ilustracje. Jak dla mnie są naprawdę fenomenalne. Kolorystyka jak na książkę dla dzieci jest dość nietypowa. Przyznam, że chciałabym, żeby była to taka nowa jakość. Ta książeczka właśnie dzięki ilustracją prezłamuje stereotyp, że książka dla dziewczynki m być różowa, milusia. Myślę, że Paulina Paja Rasińska autorka szkiców idealnie uchwyciła założenia autorki książki. 

"a moja Mama ma w torebce Psa" to lektura, którą Wam polecamy :*








Integralną częścią tej recenzji jest nasza praca. Postanowiłyśmy zrobić robótkę i zmienić naszego niewinnego pieska w super pieska. Myślę, że nie powstydziłabym się takiego zwierzaka w torebce. 







2 komentarze:

  1. u nas też skrzydełka dla pluszaków na topie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie.. u nas zabawa jest przy tworzeniu rewelacyjna :)

      Usuń