kom 3 Piniata DIY

Zrobienie piniaty było dla mnie wyzwaniem. Długo się zbierałam do jej zrobienia. Tą, którą widzicie poniżej robiłam przez tydzień. Raz szło mi lepiej, raz gorzej.. wiem jedno. Urodziny bez piniaty są nudne. Od dzisiaj pinaty będą już na wszystkich możliwych uroczystościach.


Wykonanie wydaje się banalnie proste. W rzeczywistości ja miałam dwa utrudnienia. Zacznę jednak od tego co jest potrzebne do stworzenia w warunkach domowych piniaty. Potrzebny jest balon. Bo w tym przypadku balon to podstawa. Potrzebna jest zwykła gazeta czarno - biała. Kilka razy będzie też potrzebna miska, a w niej woda z mąką. W naszym przypadku farba i bibuła.. no i sznurek. Najważniejszy jest też balon. 

Sama nie wiem jak to się stało, że nie mam żadnego zdjęcia z przygotowań.. a robiłam.. pewnie wyszłam jak zjawa lub potwor z lochnes i zdjęcia poszły w eter.
Zczynamy
Pompujemy balon. Tak duży jaką dużą chcemy piniatę. Następnie w miseczce rozrabiamy szklankę wody i pół szklanki mąki.. jak masa jest za żadka do troszkę dosypujemy mąki. Gazetę tniemy lub targamy na małe kwadrato - prostokąty o wymiarze mniej więcej 5 na 7 cm. Tak na oko to robimy.. bo wiecie żebyście nagle z linijką nie brali się za robienie poniaty. Następnie kawałki gazety maczamy w mieszance wody z mąką i naklejamy na balon. Takich warstw robimy około 3-4. Trezba jednak pamiętać żeby po nałożeniu jednej i każdej kolejnej warstwy nasza piniata wyschła. U mnie każda warstwa schła około 1,5 dnia. Troszkę ją podsuszałam suszarką.. ale nie mogłam robić tego za długo bo jeszcze by mi balon eksplodował od ciepła. Jak już wszystkie warstwy będą gotowe to można kleić bibułę.. ja jednak w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie mam dobrego kleju więc pomalowałam moją piniatę.
Jak widzicie poniżej miał być miś panda, a wyszło straszydło. Dla dzieci jednak nie było to istotne. Waliły kijem, że aż strach było mi podchodzić. Szczerze to byłam przekonana, że bach raz może dwa razy i będzie bum. No a to szóstka dzieci waliła chyba każde dziecko po trzy razi i nic.. W ostateczności dwie dziewczynki najstarsze zamachnęły się porządnie i wszystkie dobrodziejstwa wyleciały. 

W środku były cukierki zozole, lizaki z InFarmacji, gumy mamby, czekoladki i inne drobne słodycze. Jak dziecie się rzuciły i szukały słodyczy w trawie.. widok bezcenny. Dzieci miały naprawdę ubaw :) 





3 komentarze:

  1. świetny pomysł! No i brawa dla matki za wykonanie :) Chętnie bym się skusiłą w przyszłości na takiego stwora (bo teraz Ben za mały) ale nie ma gdzie zawiesić, no a w domu to bym nie ryzykowała :D no i jeszcze urodziny w listopadzie, to zimno jak na plener :) ale nie dziwię się, że dzieciaki miały ubaw, bo sama bym miała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny pomysł ;) Na pewno do zastosowania u mnie. Pewnie na urodzinach mojej córci zrobię coś podobnego :) to już za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiam serdecznie
    Ja próbowalam zrobic piniate dla mojego synka ale niestety nie udało mi się.Uratował mnie sklep www.ekopiniata.pl.Polecma każdemu zapracowanemu rodzicowi !

    OdpowiedzUsuń