kom 12 Karmienie piersią to nie MUST HAVE macierzyństwa !

Długo się zbierałam do napisania tego tekstu. Wiele godzin analizowałam za i przeciw ale dzisiaj czuję, że to jest ten dzień, że to jest ta chwila, kiedy mogę zmierzyć się z tym tematem. Mimo tego, co czasem słyszę od położnych, lekarzy czy mam karmiących piersią, że warto, że to wspaniałe uczucie, że to najlepsze dla dziecka no niestety ja nie będę nigdy żadnej kobiety namawiała do karmienia piersią. A dlaczego..



Zacznę od siebie. Karmiłam Tosie piersią przez trzy miesiące i.. wcale nie kojarzę żeby to był taki wspaniały czas. Po pierwsze w czwartej dobie życia Tosie przenieśli do innego szpitala, a mnie wypisali z mojego. Wtedy się zaczęło. Ja niby odciągałam laktatorem, ale co z tego jak wylewałam, bo Tosie w szpitalu karmili butlą. Jak już byłam razem z nią całą dobę w szpitalu to niby ją przystawiałam, ale z dnia na dzień było tylko gorzej. W domu niby spokojniej ale też raczej nam nie wychodziło !

Wytrzymałam trzy miesiące, bo momentami to była walka. Przystawiałam Tosie, a ona i tak darła się, płakała.. bo cóż było jej mało. Więc butla.. przyznam, że dla mnie był to bardzo stresujący czas. Tosia zestresowana, bo głodna, ja zestresowana, bo dziecko płacze.. oj było ciężko. Po drugie czy karmienie dziecka piersią jest przyjemne przynajmniej na początku. Nic mylnego dla mnie to był niesamowity ból. Jak ból to dyskomfort. 

W mojej sytuacji miałam dwie możliwości:

* gdybym za wszelką cenę chciała karmić piersią:
chyba bym oszalała, wpadła w depresję, a Tosia była by najbardziej znerwicowanym dzieckiem świata. Karmiłabym cały czas.. bo Tosia cały czas była by głodna. 

*zacząć karmić tylko mlekiem modyfikowanym:
mieć pewność, że Tosia jest najedzona. 

Wybrałam drugą opcję i jej nie żałuję. Czy moja córka jest gorsza od dzieci karmionych piersią? 
NIE ! 

Kiedyś w szpitalach był boom na karmienie piersią. Dzisiaj coś się zmienia. Położne już nie namawiają na karmienie piersią. Nie ma presji.. same dają butlę. Dzięki temu według mnie matki mają lżej. Nie czują presji, a jak wiecie sam poród to już stres. Pierwsze dni to już też wielka niewiadoma. 


Pewnie wiele z Was się oburzy. Wiele z Was nie będzie zgadzało się z tym, co napisałam powyżej. Pragnę jednak, aby nie krytykować, ale spróbować zrozumieć. Czasem kobiety chcą karmić, a z różnych przyczyn nie mogą, a później już nawet nie chcą. 

12 komentarzy:

  1. Ja pierwsze dziecko karmiłam piersią przez rok. Jak urodzą się bliźniaki to też planuję je karmić piersią. Czy uważam mamy, które nie karmiły piersią za gorsze? Nie. Są sytuacje, w których karmienie piersią jest męczarnią i dla mamy, i dla dziecka. Poza tym nie ma przymusu. Każda z nas powinna mieć wybór. Takie jest moje zdanie. Ja miałam to szczęście, że miałam pokarm i chciałam karmić. Rozumiem jednak mamy, które nie chcą lub nie mogą tego robić. Macierzyństwo to nie tylko karmienie piersią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz chciałabym też mieć pokarm.. i karmić. Wyszło jednak inaczej.

      Dziwi mnie jednak jak ktoś może mnie oceniać, że ja nie karmiłam to moje dziecko jest gorsze.. masakra !

      Usuń
  2. Rozumiem doskonale, karmiłam córkę 3tyg. Był to ból, męka bo ona nie chciała ssać, każde karmienie było walką, na siłę musiałam trzymać jej główkę by nie uciekła. Po tym czasie przeszłam na mm, jednak ona dalej chętnie nie jadła. Mój synke ma prawie 4 msc. On pięknie łapał pierś i zajadał z apetytem, jednak po 2 tygodniach wypluł i nie było mowy o piersi, jadł mm chętnie do 3msc. Teraz znowu zaczyna się prężyć, jednak zrozumiałam, że nie chce jeść będąc przytulonym , tylko na kolanach i patrzy na mnie i trzyma mnie za rękę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie więc czy warto męczyć siebie i dziecko ? Jak dla mnie NIE !

      Usuń
  3. Ja przystawiałam syna do piersi ok.tygodnia.Mleka miałam bardzo mało i musiałam dokarmiać go butelką,bo było mu mało.
    Nie uważam,że przez to,że nie karmiłam piersią moje dziecko jest gorsze.Jest jak wszystkie dzieci w jego wieku.Nie choruje częściej niż dzieci,które są karmione piersią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Karmiłam 1,5 roku, nie wspominam ten okres dobrze. Ograniczona i nie czerpiąca przyjemności z macierzyństwa. Córka jadła dużo i co chwilę, 1,5 roku wyciągnięte z życia. Stres na zakupach żeby czasem nie było płaczu i domagania się cyca ( a miejsca dyskretnego brak ) Karmiłam tak długo gdyż to było jedyne " lekarstwo " dla córki przy ciężkim ząbkowaniu . Poświęciłam się ale z zazdrością patrzyłam na matki które bez ograniczeń dawały dziecko mleko z butli, którą dziecku mógł podać ktokolwiek.. od piersi jest tylko MATKA :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja karmiłam przez ponad 6 miesięcy. Później odstawiłam. To była moja decyzja. Zajmowało mi to co raz więcej czasu, a to drugie biedne niekarmione dziecko tez wymagało mojej opieki. Dziewczyny od samego początku były dokarmiane minimum raz dziennie mm, bo w innym przypadku nie wstałabym z miejsca, więc dla nich brak piersi nie był jakąś tragedią.
    Uważam jednak, że warto jest przecierpieć ten początkowy ból, bo to serio piękne (jak już przestanie boleć;)
    Cały czas karmilam przez nakładki. Pediatra kazała odstawić je po jakimś miesiącu, ale Dziewczyny bez nich nie dawały rady!
    konflikty miedzy karmiącymi piersią, a mm mnie smucą. Najgorsze nieszczęście dla niemowlęcia to zestresowana mama!

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat rzeka - ale ja też należę do tych mam, których karmienie piersią skończyło się na dobre zanim się jeszcze zaczęło. Bardzo przeżyłam, że nie mogę karmić choć bardzo chciałam... no ale cóż - życie :/ Dziewczynki rozwijają się prawidłowo choć karmione MM.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja odciągałam moim trojakim pokarm dwa miesiące, każda z nich była tylko po raz przy piersi.
    Kiedy nie byłam w ciąży mówiłam, że nawet jak będę mieć dziecko to nie bede karmic piersią, ale presja personelu szpitala była tak ogromna że nie miałam wyjścia..

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja się zgadzam z tym co napisałaś:) w 100% i tyle:)

    OdpowiedzUsuń