kom 0 Podsumowanie weekendowe #28

Siedzę sobie właśnie na kanapie w salonie. Planuję sobie życie od początku, składam plan dnia i knuję o czym by Wam napisać. Troszkę się u mnie pozmieniało, a właściwie u nas. Ten tydzień będzie zwariowany ale od przyszłego tygodnia jestem wolna jak ptak.. o tak o to na własne życzenie. 



Weekendu potrzebowałam jak wody na pustyni. Potrzebowałam się zregenerować i naprawdę się udało. Piątek taki jakby leniwy.. tzn. padłam na kanapie w salonie. Moja moc spadła poniżej czerwonej kreski.. eh.. W sobotę było już lepiej. W celu naładowania się zaczęłam dzień od jajecznicy z kurkami ! Jaka to była pychota ! No a później sprzątanie, ogarnianie, pranie i basen.. w dodatku umyłam pięć okien plus jedno tarasowe duże. Chyba potraktowałam to jako terapie żeby się troszkę wyżyć. W międzyczasie eksperymentowałyśmy o czym możecie przeczytać TU.


Wieczorkiem było już lepiej bo wybraliśy się do kina, a póżniej to przepysznej gruzińskiej knajpiki, a na koniec na piwko do jednej z naszych ulubionych pizzerni. Efekt był taki, że w domy wylądowaliśmy około drugiej w nocy. Dla ścisłości Tosia była u babci :)

Niedziela była równie aktywna ale taka bardziej skierowana na Tosie. Wybraliśmy się do Miasteczka Twinpigs w Żorach. Dzisiaj zapraszam Was na relację z przed roku TU, a jeszcze w tym tygodniu napiszę Wam kilka słów o Miasteczku, które rozwija się bardzo fajnie. 



Później rodzinna kawka, bardzo szybka w Skoczowie i obiad u rodziców, a na sam koniec dnia grill u nas. Posiedzieliśmy, pośmialiśmy się, pojedliśmy.. ah..

Dzisiaj wstaje nowy dzień, a ja jestem naładowana pozytywną energią i robię krok do przodu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz