kom 12 Konkurs z marką REMINGTON

Dość długo nie miałam dla Was konkursu. 
Dlatego też zapraszam Was na fantastyczny konkurs jaki organizuję z marką REMINGTON. Do wygrania będzie lokówka pro soft curl :)

Uwielbiam Was obdarowywać. Dzisiaj mam dla Was naprawdę fajną lokówkę marki REMINGTON, o której zapewne możecie więcej przeczytać TU.

Markę REMINGTON znam od lat bo używam bardzo podonej lokówki do tej powyżej, mam z tej firmy suszarkę, a niebawem będziecie mogli przeczytać o nowości jaka do mnie dotarła. Śleźcie instagram bo tam jestem na bieżąco.

ZASADY KONKURSU

1. Lubicie nas na facebooku

          

2. Odpowiadacie na poniższe pytanie

Jesteśmy mamami ale to nie przeszkadza nam w wyglądaniu cudownie. Czasem jednak są sytuacje ekstremalne. Pytanie brzmi:

"Jaka była Wasza najbardziej ekstremalna sytuacja, w której musiałyście zrobić sobie idealną fryzurę." 

3. Termin

Bawimy się od dzisiaj  do 06 września (23:59 ), a wyniki ogłoszę trzy dni później.

4. Odpowiedzi
wpisujcie poniżej w komentarzach.

5. Udostępniajcie plakat konkursowy na facebooku
LINK TU

POWODZENIA
***

12 komentarzy:

  1. Nie muszę długo myśleć- bo robiłam całą siebie, a nie tylko fryzurę. Wykąpać się też nie mogłam. Mój ślub i zakręcili w bloku wodę od samego rana. Fryzjerka była umówiona do domu. Z całym majdanem leciałam parę bloków dalej do kumpeli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ŁOŁ to faktycznie ostro :*

      Usuń
    2. Ło Jezusie,Beata,ale miałaś kosmos ;)i to jeszcze w TAKI dzień.Ja bym chyba oszalała...

      Usuń
    3. dużo nie brakowało :) na szczęście pół osiedla było odłączone od wody, a pół nie.

      Usuń
  2. EKSTREMALNE SYTUACJE MAM KAZDEGO RANKA GDY MUSZĘ (sory za caps) wyjsc z domu ,a po nocy moje krótkie włosy sterczą jak po trafieniu piorunem. Wyglądam jak strach na wróble więc ten kto mysli ,że krótka fryzura jest wygodna ten się myli :) Codzienne mycie i układanie włosów to nudaaaa. Jak mi się nie chce to zakładam kapelusz i po kłopocie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolina Tokarz2 września 2014 09:01

    jak każda matka nr 1 to dziecko i dom, ale przecież nie można zapomnieć o sobie i o mężusiu, właśnie dlatego w ostatni piątek umówiliśmy się z mężem na małżeńską randkę. Wszystko było zaplanowane: malutkiego oddajemy do babci (pierwszy raz),ja mam chwile dla siebie, później kino, restauracja spacer...ale to by było zbyt piękne gdyby było tak jak sobie zaplanowaliśmy. W rzeczywistości było tak: połowę przedpołudnia zakładaliśmy karnisze w naszym mieszkaniu w którym kończy się remont i równocześnie bawiliśmy się z naszym maluszkiem, następnie trzeba było go spakować i odprawić do babci, potem tylko usłyszałam "czas wychodzić", a ja byłam całkiem w proszku, więc express prysznic narzucenie sukienki wywleczonej z kartonu i fryzura... zrobiona w windzie, mąż twierdził że i tak jestem najpiękniejsza, ale ile w tym prawdy ?

    OdpowiedzUsuń
  4. W moim życiu ciągłe, ekstremalne sytuacje z których muszę wyjść cało i przede wszystkim pięknie. Zbliżał się ślub mojej najlepszej przyjaciółki na którym to ja miałam być świadkiem . O 14 w kościele , to już tak naprawdę na ostatnią chwilę . Dzień wydawał sie być normalnym . Wstałam , czułam się bosko . Wzięłam szybką kąpiel, umyłam włosy . Zaczęłam malować paznokcie . Co chwilę spoglądałam na zegarek . Po chwili, jakoś przestałam i dłuższy czas tego nie robiłam.
    Minęła już spora chwila, popatrzyłam z przerażeniem i zegar wskazywał dokładnie tą samą godzinę. Zaciął się . W biegu szukałam telefonu, okazało się że jest godzina 11:30 . Zero makijażu, brak fryzury . Szybko się malowałam, przy czym rozbiłam ulubione cienie (machnęłam ręką, posprzątam później) . Suszarka do kontaktu i ... zoonk . Nie działa ! Załamana dzwonię do sąsiada czy mają prąd. Okazało się że tak ! Sprawdzam światło- świeci. Co jest grane ... pomyślałam.

    Włączyłam ponownie suszarkę , nic . Włączyłam do innego gniazdka , działa . Ufff ... Wysuszyłam. Podłączyłam prostownicę . Zaczęłam na niej kręcić włosy ... Opornie szło ! Godzina ? 13:34 . Musze jeszcze się ubrać i jechać do kościoła . Pach ! Odłączyłam sprzęt, założyłam na resztę włosów wałki . Ubrałam się szybko i wsiadłam w auto. W między czasie ściągałam walki . Pod kościołem partner uświadomił mnie, że mam dwa różne buty, i dwa wałki na włosach ! O rany ! Ale ze mnie gapa ! Wałki ściągłam, fryzura ok, ale buty ? Musiały zostać . Mimo to ślub się udał, a buty ? Wzbudzały sensacje .

    Gdy czas w miejscu stoi,
    a kobieta się wszak stroi,
    nic dobrego nie wynika,
    tylko nagle jest panika !
    Gdy się zegar nagle psuje ,
    to roztargnienie wszak buzuje!
    I dlatego jak już wiecie,
    trzeba się zoorganizować wiecie ?
    56manka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja sytuacja chyba nie była ekstremalna,ale moje zachowanie chyba tak.Rzecz się działa jak miałam naście lat.Ja mam proste włosy jak drut.Taki drucior z prawdziwego zdarzenia ;)Zawsze zazdrościłam dziewczynom kręconych loczusiów,zwłaszcza takiej jednej koleżance z klasy.I tak sobie chodziłam kiedyś po osiedlowym sklepiku (bo jeszcze wtedy nie było żadnch super-hiper-marketów) i dojrzałam zestaw do trwałej ondulacji do zrobienia samodzielnie w domu.A że ja jestem bardzo samodzielna (czasami aż za bardzo),więc zestaw kupiłam i zrobiłam sobie tą trwałą sama.Efekt:nie dość,że włosy popalone,to jeszcze wyglądu żadnego.A loczusie znikły na drugi dzień...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miała to być normalna, kolejna już z rzędu randka . Chłopak jak zwykle , przyjechał do mnie punktualnie. Nie wiedziałam, że gdzieś wychodzimy . Ja ubrana trochę w stylu eleganckim jednak wygodnym, miałam zamiar zejść po niego na dół (mam pokój na piętrze, i wydawało mi się że będziemy siedzieć u mnie w domu) , toteż włosy wymyłam, i tylko wysuszyłam. No i tak zeszłam dopiero z jednego schodka . Słyszę jakieś szmery . To tata otworzył mu drzwi, i rozmawiają . Rany ! W tajemnicy poprosił ojca o moją rękę i wyznał, że zaraz zabiera mnie na romantyczną kolację .

    Byłam w szoku (bądź może w jeszcze większej panice ). Jak ja wyglądam ? Jaką mam "zwykłą" fryzurę . Nie ! Muszę coś z tym szybko zrobić . Zadzwoniłam na tel brata by szybko odciągnął Tomka (mój chłopak) na bok, czymś zagadał. Na prędkiego podłączyłam suszarko lokówkę mamy . Próbowałam zakręcić włosy ! No nie ! Już przy drugim loku, wpadka ! Włosy zaplątały mi się ! Za szybko ! Cóż, wzięłam nożyczki i "uciachałam" . Później nadal kręciłam szybko, jednak z większą "precyzją". Cóż , może fryzura nie wyszła do końca idealnie, ale czułam się w niej i tak pewnie . Wszedł chłopak. Przywitał się , usiadł na kanapie . I ze zdziwieniem zapytał, com taka wesoła? Hmmm ... pomyślałam, że niezły z niego aktor, ale nie wygadałam się że wiem . Po 3 godzinach zrozumiałam, że musiałam się przesłyszeć . Wyszłam do toalety, prawie się w niej popłakałam bo w sumie "napaliłam" się na zaręczyny . Gdy wyszłam, czekała na mnie niespodzianka . On z bukietem, szeptnął że wychodzimy ! To było mega wyjątkowe ! Dalej było już tylko coraz bardziej idealnie .... edyta5@amorki.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Umowilam się na pierwszą randkę Ale na 3 godziny przed wpadłam na pomysł aby zmienić kolor włosów. Polecialam do sklepu kupiłam pierwszą lepszą farbę w odcieniu blond. Po powrocie do domu szybko i byle jak nalozylam ja na wlosy. Jakie było moje zdziwienie gdy po splukaniu farby i wysluszeniu włosów zobaczyłam na swojej głowie żółte ciapki, wygladalam jak biedronka. Okazało się że zamiast farby kupiłam rozjasniacz.No i co tu dalej robić hmmm randka za chwilę a tu taka masakra. Zaczesalam wlosy do tyłu i wplotlam w nie kolorowa apaszke hehe wygladalam cyrkowo. Chłopak z którym się umowilam ostrzał na mnie jak na jakiegoś dziwaka. Była to pierwsza i ostatnia randka :). a.lezon@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten dzień zapamiętam do końca życia - chrzciny mojego synka. Nie tylko ze względu na fakt, iż jest to przepiękne wydarzenie w życiu dziecka i rodziców, ale także ze względu na coś innego. Postanowiłam w ten dzień wcześniej wstać. Było wspólne śniadanie, potem wypiłam małą czarną. Gdy wybiła godzina 10 udałam się samochodem do swojej przyjaciółki, by odebrać tort, który specjalnie dla mego synka zrobiła. Przyjaciółka mieszka niedaleko, zaledwie 10 minut samochodem, więc pomyślałam sobie - o 10.30 jestem umówiona w domu z fryzjerką, więc spokojnie zdążę. Zajechałam na miejsce, szybko po schodach do przyjaciółki odebrać tort. Odbieram, schodzę, wsiadam do auta. Odpalam....a tu nic...Samochód ani ruszy....Strach, przerażenie, sto myśli na godzinę...Godzina 10.25 - no przecież za 5 minut jestem umówiona z fryzjerką. Co tu robić? No trzeba zawiadomić, że się spóźnię około pół godziny, bo auto mi się zepsuło i muszę jechać autobusem. Dzwonię... Grzecznie przepraszam, ale pani mnie informuje, że na 11.30 jest umówiona z inną osobą i nie może poczekać. No trudno - jak pech to pech. Kilka minut po 11 byłam w domu. Zdenerwowana nie wiedziałam za co się zabrać. Na szczęście mama przyjechała trochę wcześniej i zajęła się synkiem, więc miałam około 25 minut na zrobienie czegoś z włosami. Szybko je umyłam i wysuszyłam...Czasu wiele nie było, a że na chrzcinach chciałam wyglądać troszkę inaczej niż na co dzień, gdzie włosy często mam spięte w kucyk, z szafki wyciągnęłam lokówkę i postawiłam na loki. Na szczęście pozostała część dnia już nie przyniosła żadnych niemiłych niespodzianek. Taka to moja historia :) Obserwuję na fb jako Agnieszka Łazarczyk, plakat udostępniony. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń