kom 5 Podsumowanie weekendowe #21

Połowa tygodnia już. Za szybko zdecydowanie ten czas leci. 

Weekend minął pod znakiem choroby. Tosia zasmarkana, zakatarzona.. ah.. jak mi jej żal. W sobotę byłam w pracy więc Tosia z babcią była u nas w domu. Mężuś stawiał ogrodzenie (nasz bohater ). Więc może nie było tak aktywnie jak w poprzednie weekendy ale było domowo.

Wybawiliśmy się na całego. W niedzielę dzień dziecka więc przyjechały babcie i prababcie. Tosia dostała kasę, wózek sklepowy i koszyk taki na zakupy. Oczywiście z akcesoriami. Jej radość była niesamowita ! Dostała też trampolinę.. ale z uwagi na pogodę i przeziębienie Tosi musi poczekać złożona w garażu. 









Zdjęć mam mało.. ale tak czasem bywa. 
Kolejny weekend zapowiada się wyjątkowo intensywnie. 
Musimy nadrobić zaległości ♥


5 komentarzy:

  1. Rzodkiewki wyglądają smakowicie,my też już jemy. Kurcze ja też bym się cieszyła takim sklepem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) kurcze, ja w tym tygodniu nie mogę iść na siłownię z powodu anginy ! Marcelka poćwicz za mnie ;* bo tak się przyzwyczaiłam, że serce mi pęka, że się obijam :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie fajny rzodkiewkowy bukiet .:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. aż mam smaka na rzodkiewkę :D

    OdpowiedzUsuń