kom 4 Usypianie śmiechem

Jestem przekonana, że każdy z Was ma idealną metodę usypiania swojego malucha. Każdy ma swoją idealną niekoniecznie sprawdzającą się u innych metodę usypiania. 

Na sam początek kilka słów jak wygląda u nas usypianie. Jeszcze cztery miesiące temu jak Tosia spała w łóżeczku ze szczebelkami wyglądało to tak, że kładłam się z Tosią w naszym łóżku, a jak zasnęła to przenisiłam ją do jej łóżeczka. O jeju ile razy zdarzyło się że zasnęłyśmy i Mężuś nie był w stanie mnie dobudzić. Wciskał się więc do łóżka i tak spaliśmy do rana. 


Częściowe zmiany nastąpiły po naszej przeprowadzce. Po pierwsze Tosia ma swój pokój i w nim wszystko jest jej. Jest też i łóżeczko. Trzeciego wieczora po przeprowadzce Tosia sama zadecydowała, że chce spać w swoim łóżeczku. Tak też zostało do dzisiaj. Nie zmieniło się jednak to, że kładę się z Tosią w jej łóżeczku i tak sobie zasypiamy.. różnica w porównaniu do dużego łóżka odczuwam czasem wielkim bólem pleców budząc się o 2:00 w nocy i przechodząc do mojego wielkiego i jakże wygodnego łóżka. 

Zawsze jednak trwało to nasze usypianie i trwało. Ostatnio postanowiłam zmienić taktykę i mam dwa nowe sposoby:

- usypianie śmiechem - jak się prze trzy minutki powygłupiamy lub pogilgamy to Tosia zasypia jak szalona. Trwa to około 5 minut po ataku śmiechu. Dziecko szczęśliwe zasypia, więc szybciej. U nas się to sprawdza. Jest jednak ryzyko, że dziecko się za bardzo rozbawi i bomba.. zamiast spania zabawa na całego. 

- kołysanki - ostatnie trzy wieczory śpiewam Tosi kołysanki. Przyznam, że do tej pory tego nie robiłam, a tylko próbowałam. Każda moja próba kończyła się zabawą i rozkojarzeniem. Teraz nie pozostało mi nic jak nauczyć się nowej kołysanki.. Teraz śpiewam "z popielnika na Wojtusia" i "Kotki dwa". Sama nie wiem jak ta moja metoda się sprawdzi lub na jak długo !! Zobaczymy.

A jak u Was z zasypianiem maluszków?

4 komentarze:

  1. Ponieważ coraz więcej czasu spędzamy na powietrzu, starsza zasypia w swoim łóżku po trzech słowach: dawno, dawno temu ... A młodsza śpi z nami i tak pewnie będzie do czasu, kiedy przestanę karmić piersią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Martynka od dobrych kilku miesięcy zasypia bez mojej pomocy. W sensie, że nie ma lulania, czy głaskania, po prostu kładę się obok, a Ona po 5 minutach śpi. Najważniejszą kwestią u nas jest to, aby kładła się zmęczona, bo jak za wcześnie ją położę, to potrafi godzinę się wiercić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też się usypiamy czasem śmiechem, ale raczej w ciemnościach i ciszy w naszym łóżku Mały zasypia wtulony we mnie lub tatusia i potem go przenosimy, a rano i tak do nas drepta.

    OdpowiedzUsuń