kom 9 Podsumowanie weekendowe #12

Jak pewnie zauważyliście na blogu cisza. Od środy grzałyśmy pierzynki przez cały dzień i najprościej 
mówiąc leniłyśmy się na całego. Tosia katar, kaszel.. cóż i nas dopadło. Na szczęście w miarę szybko przeszło. Oby na stałe bo jak na razie pierwsze co Tosia mówi otwierając oczka to nosek, mamusiu mam katarek. Zobaczymy więc jak to będzie. 

Pogoda dopisywała więc w piątek spędziłyśmy na dworze. Odczułam jak to fantastycznie mieszka się w domu. Mimo, że jeszcze trawy nie ma, kwiatów, pięknych iglaków brak to byłyśmy u siebie. Coś tam ubrałyśmy.. dosłownie coś i na słonko. Jak było cudownie. 

 

W sobotę przyszli znajomi.. Tosia poszalała z dziewczynami, a my pierwszy raz na spokojnie posiedzieliśmy i całkowicie na loozie pogadaliśmy. Coś do jedzonka zrobiłam ale gwoździem programu było tiramisu KOKORNUSA czyli mojego brata. Jakie códo !! Przepis kto chętny zapraszam TU


W niedzielę utopiłam mężusiowi telefon !
Musicie to zobaczyć.. powinnam mieć w tym tygodniu filmik bo to utopienie się nagrało.
Tytuł filmiku to DO RYŻU..
ale była akcja !

9 komentarzy: