kom 8 DINO PARK w Szklarskiej Porębie

Tydzień temu byliśmy w Szklarskiej Porębie o czym pisałam w podsumowaniu weekendowym. Przy okazji wolnego dnia wybraliśmy się do miejscowego DINO PARKU.
Mam dla Was bardzo dużo zdjęć z tego miejsca. 


Samo wejście do tego parku rozrywki to już coś. Nie wiem jak Wam ale ja czułam się jakbym przeniosła się do bajki o Flinstonach. Wysokie drzewa wśród nich tak wiele atrakcji. Dla Tosi było to przeżycie niesamowite. Przyznam, że nawet się nie spodziewałam, że będzie jej się tak podobało. 

Z atrakcji jak to w DINO PARKU najbardziej podobały nam się dinozaury. Mniejsze, większe.. wszystkie. Mimo strasznie ostrogo powietrza było cudnie. Słonko świeciło, a my delektowaliśmy się chwilą kiedy możemy spędzić czas całą rodzinką. 

Co nam się podobało:
- dinusie,
- wioska indiańska, 
- park linowy, który był zamknięty niestety, 
- ciuchcia, którą Tosia przejechała dwa okrążenia. Byliśmy z niej dumni :),
i.. i tyle. 

Do sklepu z pamiątkami nie wchodziliśmy. Na całe szczęście był on ukryty, a Tosia jeszcze nie orientuje się że takie miejsce może być. Zamiast kupić kolejną pierdołę  woleliśmy coś przekąsić i tu będzie minusik. 

Co nam tak średnio się podobało:
- jedzonko w restauracji niby przygotowane dla dzieci bo fajne pudełko kupiliśmy Tosi. Miała kryzys jedzeniowy więc mówimy czemu nie. W zestawie były nugetsy, frytki i soczek. Nugetsy takie jakby niedosmażone, frytki podobne bardzo jasne. Jedzenie dla dzieci raczej poszli na masówkę. Fru z wora do smażalnicy i zajadać dzieciaczki. Czy to było dobre.. Tosi nie smakowało, a za frytkami przepada, 
- drugi minus to toalety.. było w nich kosmicznie zimno! Drzwi i okna wy otwierane.

Ogółem jesteśmy zadowoleni z wypadu. Spędziliśmy tak z trzy godziny, a Tosia nadal nie chciała wyjść! 
































Ciekawa jestem czy ktoś z Was był w tym parku?

8 komentarzy:

  1. Niestety jedzenie jest zwykle największą bolączką parków różnego rodzaju od Dinolandii, przez Zoo, aż po Lunaparki. Trzeba się przyzwyczaić do zabierania własnego prowiantu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było tak zimno, że się nie dało, a wystarczyła by np. jedna zupa z makaronem.

      Usuń
  2. Nie byliśmy, ale wygląda fajnie :)
    Mogliby się do jedzenia przyłożyć...

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, że w takich miejscach zazwyczaj jedzenie jest tragiczne. Wiesz, że my tam nigdy nie byłysmy:D wstyd ! Latem nadrobię, co by swoje jadło zabrać:D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetni tam, a za wejście ile płaciliście?. Sami tam byliście?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłam tam - jeszcze, ale widze że warto. Dopisuje do listy naszych wycieczkowych celów :)

    OdpowiedzUsuń