kom 8 Recepta jak być idealnym rodzicem !

Dzisiaj poruszę temat, który siedzi mi w głowie od tygodnia. Siedzi mi w głowie bo mój Mężuś ostatnio usłyszał słowa od innego przyszłego taty że on nie zwariuje na punkcie dziecka tak jak Mężuś na punkcie Tosi. O co kaman pomyślałam.. Czy Mężus zwariował? Pewnie trochę tak bo przestał wychodzić na piwko,  a robi to tylko co jakiś czas. Fakt nie spotykaliśmy się często ze znajomymi ale to nie dlatego, że nie chcieliśmy ale dlatego, że łapaliśmy każdą chwilę dla nas. Poświęcaliśmy Tosi maksimum naszego czasu. Czy to źle? Pewnie, że nie bo teraz widzimy tego plusy.




Po drugie nie ukrywam że zmieniliśmy na jakiś czas znajomych i to nie dlatego że starych już nie lubimy bo nie ale dlatego, że znowu patrzyliśmy pod katem Tosi. Coraz częściej widzieliśmy, że z nami chcą się spotykać znajomi, którzy mają małe dzieci tak jak my. Ci którzy mają starsze dzieci owszem odwiedzili nas jak Tosia się urodziła i niestety każdy ma inne priorytety, inne tematy.. 

Czy można oceniać nas jako rodziców, że zwariowaliśmy nie widząc na co dzień tego jacy jesteśmy i co robimy?
Wydaje mi się że nie. Bo czy ktoś z kim widzimy się tylko w pracy i z kim poruszamy tylko niektóre tematy widzi, że wychodzimy do kina, a Tosia zostaje z babcią. Czy ta osoba widzi że co weekend spotykamy się z innymi rodzicami ich dziećmi.  Czy taka osoba widzi ta radość Tosi jak raz w tygodniu  jesteśmy na sali zabaw i nie tylko Tosia ma z tego frajdę ale i my bawiąc się z Tosią ? CHYBA NIE. 

Czy można nas oceniać jako rodziców, że zwariowaliśmy nie mając dziecka i nie wiedząc jak to jest mieć dziecko?
Kiedyś już pisałam TU jak zmienia się życie po pojawieniu się dziecka na świecie. Nie będę się więc powtarzać. Czy to że np. Mężuś mój Kochany wieczorami nie gra na playstation to znaczy że zwariował na punkcie Tosi.. Nie to znaczy, że jak Tosia idzie spać to my mamy czas dla siebie. Nie wspomnę już o sprzątaniu, praniu , prasowaniu itd. ... ale mamy wieczorami czas żeby się dosłownie walnąć na kanapę, zrobić sobie tak nie od święta dobrą kolację, obejrzeć fajny film, poczytać książkę.. delektować się ciszą, spokojem po całym zabieganym dniu. 

Nie wiem jak dla Was ale to że z nami na tym świecie jest Tosia to jest coś najwspanialszego. No i co kto powie ale chcemy dla Tosi jak najlepiej... Czy my mamy Tosie zostawić w pokoju.. "a baw się dziecko,  a ja muszę mieć czas dla siebie !! No ja sobie tego nie wyobrażam !!

Czy my jesteśmy idealni.. NIE. Nie znam idealnych rodziców. Każdy powinien postępować tak jak mu sumienie podpowiada. Wnerwia mnie więc jak ktoś ocenia nas jako rodziców naprawdę szczęśliwego dziecka, któremu może czasem brakuje super markowego ciucha ale nigdy nie brakuje szaleństwa z rodzicami, uśmiechu i MIŁOŚCI 

MUSIAŁAM SIĘ wypowiedzieć bo bym chyba uschła.. już mi lepiej.
Czekam na Wasze opinie w tym temacie ♥

8 komentarzy:

  1. oczywiście ,że życie po urodzeniu pociechy zmienia się radykalnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację.
    I olej takich "znajomych".
    Zresztą nie zdziwię sie, jak ten "znajomy" naprawdę "zwariuje" na punkcie swojego dziecka. Kiedyś ;)

    A czy życie zmienia się po narodzinach dziecka? Tak. Wtedy dopiero nabiera sensu i znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko sęk w tym że po urodzeniu malucha trzeba podjąć decyzję czy to ja jako rodzic jestem dla dziecka czy dziecko ma się "dostosować " do mnie.. Czy jestem w stanie zrezygnować z tego bez czego teraz sobie nie wyobrażam życia..

      Usuń
  3. Po narodzinach dziecka świat zmienia się o 180'. Nie ma co zaprzeczać. Mały człowiek potrzebuje nas, naszej uwagi, opieki, miłości przede wszystkim - i to jest normalne! Nie daj się znajomym którzy mówią takie głupoty. To nie jest wariowanie, lecz najprawdziwsza, i najzwyklejsza miłość :) Macie czas dla Tosi, macie czas i dla siebie. Jeżeli wy czujecie równowagę - to jest idealnie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się teraz zastanawiam.. czy tylko my - rodzice - to rozumiemy ?

      Usuń
  4. Czy ktoś wam powiedział, ze zwariowaliście? Pewnie ten ktoś nie ma dziecka

    OdpowiedzUsuń
  5. Natalia przewróciła również nasze życie do góry nogami, ale my chcemy być dla niej. Po jej urodzeniu część znajomych (szczególnie tych bezdzietnych) uciekła, ale pojawili się nowi. dopóki nie pójdzie spać , czas jest dzielony pomiędzy nią a zwyczajne codzienne czynności, w których stara się uczestniczyć, potem nadchodzi wieczór i staramy się , żeby był dla nas , na rozmowę , na kolację lub zwyczajne "walnięcie się na kanapę". Oczywiście sterty prania, prasowania itp. same nie znikną, więc nie wszystkie wieczory są cudne. Czasem z utęsknieniem czekamy na 19 , kiedy to Nata idzie spać, ale bezwarunkowo czas w przeciągu dnia, kiedy Natalia wyjdzie z przedszkola ok 14 jest wypełniony zajęciami dla niej i z nią. Dziecko jest małe tylko raz, czas pędzi nieubłaganie i już wkrótce wcale nie będzie chciało z nami się bawić i od nas uczyć . Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  6. pozostaje współczuć dziecięciu owego przyszłego taty...

    to inna rzeczywistość, w której trzeba się odnaleźć, i nowa rola, która ma odrębne reguły gry :) a czy bez lekkiego zwariowania na punkcie dziecka, można je tak w pełni kochać? :)

    OdpowiedzUsuń