kom 8 Modnie czy wygodnie !

To pytanie zadaję sobie teraz ale i zadawałam już kiedyś. Czy ja ubieram się modnie. Nie! Nigdy też się tak nie ubierałam. Więc co z Tosią? Tosia też nie jest modna! Chociaż sama ostatnio mówi że jest modnisią.


Piszę o tym Tosiu ubieraniu bo ostatnio jest chyba bum.. na ubieranie modne maluchów. Ja od pierwszych dni Tosi życia ubierałam ją wygodnie. Czasem były takie dni, że ja sama spoglądałam na Tosi ubiór i mówiłam sobie w myślach o co kaman. Kto Cię dziecko tak ubrał?? No i refleksja.. ja matka Twoja !


Tosia lada dzień kończy dwa latka i .. sama zaczyna zwracać uwagę na to co ubiera. Zaczyna zaglądać do szafy czy szuflad i wybierać sobie co chce ubrać. Czasem nawet jest tak, że ja chcę ubrać bluzkę z jelonkiem, a Tosia nie nie ta.. i leci do szuflady i wyciąga bluzkę z serduszkiem !



Raczej jasne jest to że Tosia nie zna się na modzie.. Bo jak i skąd. Ma jednak ta nasza malutka dziewczynka potrzebę ładnego ubierania się. Czy ona już chce się podobać chłopcom.. ? Czy może sprawdza się teoria mojego mężusia który powtarza, że kobiety ubierają się dla innych kobiet. W każdym razie zauważyła że Tosia coraz częściej ma potrzebę ubrania się ładnie.  

Pisząc o modnym czy niemodnym ubieraniu nie mogę nie wspomnieć o kwestii finansowej. Dotychczas ubierałam Tosie raczej ekonomicznie. Nie muszę raczej mówić jak dziecko szybko wyrasta z ciuszków. Po jednym z ostatnich wpisów na makóweczkach widzę, że jednak się da. 

Dla przykładu Zara czy Monsoon mają cudne ciuszki ale drogie. Powyższe kozaczki. Cudowności z Zary.. koszt ok 180 zł. Tosia nimi zachwycona.. i co ja mam zrobić. No nie kupię Tosi takich bo nie praktyczne. Czy źle robię? 

Może robię źle.. bo.. Tosi ubranka składuję. Może mam je zacząć wyprzedawać ?? Sama nie wiem może sentyment wygrywa.. ah ah .. 

Ciekawa jestem co sądzicie o ubieraniu maluchów? Co sądzicie o sprzedawaniu ubranek? 

8 komentarzy:

  1. Na szczęście moja córka na razie wybiera jedynie zabawki i książeczki do czytania. W kwestii ubrania zawsze chętnie zakłada to, co jej przygotuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ubieram B. ekonomicznie, ale w ciuszki, które mi się naprawdę podobają:) w sh można znaleźć markowe ciuszki za bardzo małe pieniążki - nawet ostatnio przedstawiałam jesienne łupy u siebie:) tyle, że On jeszcze jest mały i jest mu obojętne co wkłada, ciekawa jestem czy też będzie sobie wybierał co chce założyć, w końcu to chłopak, ale swoje zdanie mieć może:)) a co do sprzedawania ciuszków, to ja wszystkie oddaje znajomej, która wkrótce urodzi chłopczyka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też piszę podobny post. Chyba go jednak nie opublikuje. Jestem zdania, że może być modnie, wygodnie i tanio, a to szastanie na blogach metkami mnie dobija szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja stawiam raczej na wygodę.
    Ja też składowałam ubranka z których B wyrósł w piwnicy,ale w końcu stwierdziłam,że nie ma co tego składować.Dość,że piwnica mała to było tego z 5 dużych worów.
    Koleżanka urodziła synka i wszystko poszło do Niej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Natalka ma w nosie co jej zakładam;)
    To raczej ja chcę, żeby wyglądała fajnie, modnie, inaczej, ale przede wszystkim wygodnie.
    Myślę, że każda mama tak myśli jak ja, ale jaki ma gust, czy też styl to już indywidualna sprawa, każdej z nas;)

    OdpowiedzUsuń
  6. My sprzedajemy. Wszystkie. Z zyskiem. Nie widze sensu trzymania ubran. Kilka po Sarze przetrzymalam na strychu. Po 5 latach pozolkly....
    Kupuje tylko rzeczy okreslonych marek, o dobrej jakosci. Moze i sa drogie, ale sprzedam je dobrze, jak sie sezon skonczy. Marek nieznanych nikt by mi nie odkupil. Wiec paradoksalnie: Kupuje drogo, bo nie stac mnie na wyrzucanie pieniedzy w bloto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupuje ubranka dobrej jakość z second-handu oraz na allegro. Wysprzedaje to co nie praktyczne zostawiam to co jest uniwersalne dla drugiego dziecka które mam nadzieję urodzi się czerwiec-lipiec 2014. Co do ubierania- jestem przeciwnikiem ubierania dziecka nie wiadomo jak drogo bo tego się nie sprzeda w danej cenie- bo no niestety wyprzedaże i konkurencja duża. Dziś byłam w jednym z second-handów i zobaczyłam płaszczyki i ubranka z metkami, które w sklepie kosztują około 100 zł a tu za 1 kg 35 zł dziś było. Cieszę się, że ludzie u mnie w mieście nie chodzą i nie skupują tego z drugiej strony się dziwię tym co nie mają pieniędzy zbyt dużo a kupują na pokaz znane marki w drogich sklepach- po co? Co do butów- w buty trzeba inwestować takie mam zdanie i nie jest mi żal tych 160 zł na buty dla dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas podobnie - obojętnie/wygodnie/ - nawet ni erobią synkowi różnicy damskie cześci garderoby :))) Choć musze przyznać, że najwiekszą uwage przywiazuje do obuwia- uwielbia kalosze właśnie :)))

    OdpowiedzUsuń