kom 13 JOHN FRIEDA - sheer BLONDE

Czy pamiętacie mój dramat po ostatniej wizycie u fryzjera? Największa dyskusja rozgorzała TU . Myśli miałam przeróżne. Farbować czy nie farbować. Iść do kolejnego fryzjera czy nie. Poszłam do Rossmana w poszukiwaniu pomocy. 



Powyżej zdjęcia zrobione dwa dni po wizycie u fryzjera. Jak dla mnie było fatalnie. Uwierzcie żadne zdjęcie tego nie odda. Kolor był na czubku głowy jak kurczak żółty, a reszta włosów biała.. 

Wszyscy odradzali mi kolejną wizytę u fryzjera.. ja też już byłam pełna obaw, że mi włosy powypadają. Kupiłam więc szampon John Frieda sheer BLONDE. Na ulotce informacyjnej było napisane, że po umyciu włosów ten oto szampon zdziała cuda. Zastosowanie było jasno sprecyzowane: szampon do włosów neutralizujący odbarwienia i żółknięcie włosów blond. 


Szampon ma kolor fioletowy. Na początku się przeraziłam, że co ja będę miała fioletowe włosy. Pamiętacie płukanki tego koloru. Była to moja pierwsza myśl..


Na szczęście wszystko poszło jak po maśle. Umyłam raz, umyłam drugi raz i już sama widziałam zmianę. Jak po weekendzie przyszłam do pracy. Wreszcie w spiętych włosach ! Uwielbiam spięte włosy. Moja koleżanka patrzy na mnie i mówi: co robiłaś z włosami? Byłaś u fryzjera? 

Wtedy już wiedziałam, że ten szampon daje efekty. Mój obecny kolor włosów to.. taka jakby platyna. Nie miałam za bardzo kiedy i jak zrobić sobie zdjęcia więc mam dla Was takie dwa robocze. Wystarczy porównać z tymi powyżej. 


No i jak widzicie dzisiaj mam włosy.. pokręcone. Takie moje naturalne.. Niestety od chyba roku cierpię na brak prostownicy. Ostatnią spaliłam taka ze mnie zdolniacha !! Niebawem mam nadzieję, że to się zmieni. Jestem w trakcie poszukiwań więc jeśli możecie mi coś polecić to czekam na propozycje. 


Szampon John Frieda mnie uratował ! Cena tego szamponu to 35 zł.. niby dużo ale jak dla mnie mógłby kosztować nawet więcej byle by mnie uratował i ochronił przed kolejną wizyta u fryzjera. 


***

13 komentarzy:

  1. nawet nie wiedziałam, że taki szampon istnieje:) zdecydowanie widać różnicę i najważniejsze, że teraz Ci się podoba:)
    ja mam swój naturalny blond:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A propos farbowania włosów, samodzielnego bądź u fryzjera, mam dwie podobne historie. Zacznę od fryzjera, bo to było pierwsze. Miały być pasemka blond i brąz, ale ja zawsze miałam włosy odstające od norm, więc blond wyszedł żółty,a brąz niemalże czarny. Uważam, że wina leży po stronie fryzjerki, której zadaniem jest pilnować stanu włosów. Dobijający był fakt, że tego dnia miałam urodziny, a wieczorem szykowałam imprezę, na którą po całej akcji nie chciałam iść. No, ale poszłam...

    Druga sytuacja z farbowaniem, to już moja głupota, albo niewiedza (wolę drugie określenie, bo lepiej brzmi :P). Z brązowych włosów chciałam się zrobić na blond piękność. Użyłam rozjaśniacza Joanny. Po pierwszym użyciu (40 min na głowie) miałam na górze biały, potem żółty jasny, żółty ciemny, pomarańczowy, a końcówki były rdzawe. W szoku, i w wielkim stresie, pojechałam po kolejną tubkę rozjaśniacza, dokupując jeszcze farbę w kolorze Słodkie Cappuccino, również z Joanny. Kolejne 40 min rozjaśniacza i podobnież tyle farby. Efekt końcowy - połowa włosów została mi w ręce. Przy każdym rozczesywaniu traciłam kolejne pasma. Do momentu dopóki nie zaczęły odrastać moje naturalne włosy, nikt nie widział mnie z rozpuszczonymi włosami. Od tamtej pory wyrzuciłam z głowy durne myśli o blondzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz utwierdziłaś mnie w jednym ! Nie będę sama farbowała włosów ! Zawsze mnie to kusiło, a teraz to już jestem pewna na 100 %

      Usuń
    2. Na "pamiątkę", ku przestrodze, zostawiłam sobie kilka zdjęć, na których wyglądam już względnie po ludzku. Dzięki nim nie odczuwam żadnych pokus :P

      Usuń
  3. Polecam http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=23406 - używam na pewno ponad 2 lata - i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt widać gołym okiem! :) Ja farbuję czasami sama, ale tylko piankami i w tym samym odcieniu co mam na głowie. Gdy jestem w PL to zdaję się na moją zaufana fryzjerke i od niej zawsze wychodzę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie nie pamiętam jak nazywa się moja prostownica, ale kupiłam ją w Neonecie za 49 zł rok temu i do tej pory nie narzekam ;) Kupiłam taką z szeroką płytką ;) Jak zerknę w łazience to napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja farbuję sama niby... Ale na ciemniejszy niż mam naturalnie, więc prościej ;)
    Efekt widac! Te żółte włosy u niektórych przerażają ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię produkty John Frieda, używałam "go blondera" z tej serii do włosów blond, delikatnie rozjaśnia, jest tylko jedna rzecz, która może martwić, używanie ich więcej niż kilka razy jest równoznaczne z farbowaniem włosów. Preparaty te nie nazywa się farbami, bo składniki w nich zawarte mają mniejsze stężenie utleniaczy, ale kiedy używasz ich częściej możesz zniszczyć sobie włosy, bardziej niż farbą, trzeba więc podejść do tego z rozsądkiem, bo trudno przecież uwierzyć, że zwykły spray czy szampon działa tak rewelacyjnie nie działając na strukturę włosa, ale jeśli użyjesz dwa trzy razy, to można osiągnąć fajny efekt, bez niszczenia włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marcelko tu Ania i Oliwka:) tak na szybciocha;D ja polecam prostownice z remingtona jak znajdę ją na necie to Ci wkleje link:) fajnie, że szampon zadziałał:) a ja z blond przeszłam na RUDE:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula kozo jedna.. pokaż na październikówkach fryza !!

      Usuń
  9. Też sobie rozjaśniam włosy, ale robię to sama bo fryzjerka powiedziałą że na tym co mają w salonie to marchewa właśnie wyjdzie. Poszukałam po hurtowniach fryzjerskich i sama obecnie sobię robię odrosty, a podobnych szamponów lub płukanek używam dla ożywienia koloru tzn żeby wpadał w platynę.

    OdpowiedzUsuń