kom 4 Podsumowanie weekendowe

Miało być tak pięknie - ciepło, rodzinnie, wakacyjnie. 

Dzisiaj pierwszy raz mogę powiedzieć, że wszyscy mieliśmy dość tego wyjazdu. Wyjechaliśmy w czwartek. Wszystko było cudnie i bajecznie. Celem naszej podróży był Szydłów. Rodzinne miasto mojego dziadka. Tosia jeszcze tam nie była, a Mężuś był na chwilkę.

Widoki jak widać powyżej cudne. Te klimaty czyli - pola, piękne błękitne niebo kojarzą mi się w wakacjami jakie spędzałam z babcią na wsi.

Patrząc na zdjęcie powyżej sama nie wiem. Może chce mi się płakać, a raczej robię się smutna. Zaledwie 30 min później przeżyliśmy koszmar.

A było tak..

zajechaliśmy do hotelu. Mieliśmy iść na basen ale mówimy co tam idziemy na spacer nad Chańcze. Na miejscu ja zamówiłam kawę bo jakaś po drodze byłam padnięta i Mężuś też... Nawet nie wiem kiedy stolik się zatrząsł, a Tosia wymachując ręką strąciła wrzącą kawę na siebie !! 

Poparzyła sobie brzuszek !!

Wylądowaliśmy na SORze.. poparzenie pierwszego stopnia na szczęście tylko. Na drugi dzień wizyta w poradni chirurgicznej.. totalna zlewka lekarza na to że jesteśmy z małym dzieckiem.. dzisiaj nie mam siły o tym pisać. 

Jak wracaliśmy od chirurga Tosia zasnęła w samochodzie. 

Przełożyliśmy ją do wózka i poszliśmy na spacer. Przy hotelu była dość duża chata. Wyłożyliśmy się bez sił na ławkach, a malutka bidulka spała 1,5h.


Kolejnego dnia w sobotę już wracaliśmy.

Bardzo się cieszyliśmy z tego powrotu. Zawitaliśmy do samego Szydłowa gdzie odwiedziliśmy rodzinkę i powędrowaliśmy po ruinach. 


Byliśmy jeszcze w Kurozwękach ale o tym pewnie następnym razem. Złe wydarzenia spotęgowały nasze wycieczki .. pewnie jeszcze o nich napiszę. 

Mam nadzieję, że Wam weekend minął bez większych przebojów.

○○○

4 komentarze:

  1. Malutka bidulka... :( Jak bylam mala tez wylalam na siebie wrzaca kawe. W bandazach chodzilam chyba jeszcze przez 2 miesiace...
    Bardzo wspolczuje wam i Malej. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koszmar, nie wyobrażam sobie jaki stres przeżyliście://

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,a już myślałam,że fajnie Wam weekend minął... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. O jejku. Biedna Tosia.
    Co to musiał być za stres.
    Trzymajcie się kochani!

    OdpowiedzUsuń