kom 4 Historia pewnego zegarka !

Dzisiejszy dzień był bardzo emocjonujący. 
Dużo się działo, a wszystko w biegu. Wszystko za sprawa wyjazdu mężusia w dalekie deszczowe lasy i nie tylko. W ferworze pakowania i poszukiwań pewnych przedmiotów otwieram futerał od kamery, a tam on.. usiadłam i myślałam ze padnę ze śmiechu. O co dokładnie chodzi - o zegarek.


Zacznę od początku.
 Trzy lata temu zapragnęłam ( po urodzinach ) mieć coś pięknego. Obdarowana zostałam więc i zaplanowałam zakup zegarka. Długo szukałam i znalazłam:  ZEGAREK FOSSIL ES1967. Urodziny miałam w kwietniu, a zegarek zakupiłam może miesiąc później. W sierpniu wesele, a dokładnie trzy lata temu wyjazd na nasz american dream czyli podróż poślubną. Z zegarkiem byłam nierozłączna więc oto on poleciał z nami za oceanan.


Zwiedzaliśmy i zwiedzaliśmy.. 
Mniej więcej pod koniec wyjazdu mieliśmy zaplanowany rejs statkiem. Po zakwaterowaniu w naszej kajucie stwierdziłam, że szkoda żebym zgubiła mój wymarzony zegarek więc włożyłam go do kosmetyczki i położyłam na półce w łazience. Owa półka okazała się śmietnikiem !! Po powrocie zegarka nie było bo i kosmetyczki brak !! 


Poruszyłam niebo i ziemię. Wezwałam kogo się da.
Niestety mój zegarek zaginął. Ciężko było mi się z tym pogodzić. Mężuś jednak widząc moją rozpacz stwierdził, że jesteśmy na wakacjach.. tu jest taniej. Kupimy nowy i tak się stało. 


Przyznam, że żałowałam tego zegarka każdego dnia aż do dzisiaj.
Jak zobaczyłam go w futerale od kamery to myślałam, że padnę !! Mama podsumowała mnie, że jestem nienormalna, a Mężuś wylewał łzy ze śmiechu razem ze mną. 


Ja jednak taka troszkę jestem.
Roztrzepana, pokręcona.. porąbana. Chcecie potwierdzenia. Oto jest: Po powrocie z USA zgubiłam mój zakupiony tam zegarek GUESS .. Na zdjęciu powyżej i poniżej jest kolejny zegarek.. ten zakupiłam sobie przed Tosi porodem. Mam go do dzisiaj i mam nadzieję, że będę go miała już na wieki.


Macie swój ulubiony zegarek lub historie podobną do mojej ?

○○○

4 komentarze:

  1. :)ja mam takie nagminne akcje z grzebieniem,a raczej z dwoma grzebieniami i szczotką,których używam na zmianę.Wydawać by się mogło,że ta liczba akcesoriów do włosów w zupełności wystarcza...ale niestety:)Moja Lenka bez przerwy czesze swoje lalki,koniki pony i inne wynalazki MOIMI grzebieniami (choć ma swoje)i wiecznie giną.Już nieraz wyszłam z domu z totalnym bałaganem na głowie:)Sytuacja powtarza się średnio 3 razy w tygodniu.Pozostanie mi chyba obciąć się na łyso:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre;-) miałam tak kilka lat temu z łańcuszkiem od jeszcze wtedy mojego chłopaka, a teraz Męża. Dostałam na urodziny i po dwóch tygodniach przepadł, byłam pewna, że zgubiłam w przymierzalni, przez dłuższy czas się nie przyznawałam, że go już nie mam, bo to drogie bylo w cholerę. Pewnego razy wychodzę z kąpieli, zakładam szlafrok, wkładam ręce do kieszeni i alleluja - jest;-)Pewność miałam 100%, że został gdzieś w przymierzalni i ktoś sobie pożyczył;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah nie jestem więc sama !! Uwielbiam takie niespodzianki !

      Usuń
  3. Ja w zasadzie zegarka nie nosiłam do tego roku ;-) dostałam na urodziny od Męża :-)))
    ostatnio chyba jakoś zaczęłam żyć w biegu i dość często brakowało mi zegarka :-))

    OdpowiedzUsuń