kom 5 Pierwszy Tosi LOT samolotem

W sobotę był pierwszy Tosi lot samolotem. Nie wiem czy ja byłam bardziej zestresowanemu czy ona. Chyba ja ?



Pierwsze wrażenie niesamowite. Tosia podekscytowana była bardzo. Siedziała u mnie na kolanach i w ciągu 30 minut zjadła prawie całe opakowanie chruper kukurydzianych. No tak matka się bała że   uszy sie zatkają i będą bolały. 

Przed wylotem przestrzegano mnie:

- żeby Tosia Piła lub jadła coś podczas startu i podczas lądowania.

No tak tylko jak zmusić do tego dziecko. Jak takiego małego człowieka do tego żeby się napiło jak mu się nie chce pić. W naszym przypadku Tosia nie Piła No bo jej sie nie chciało i tyle. 

- Dziecko nie może spać w samolocie.

Hmm jak to nie spać. Tosia wtuliła się we mnie i w sekundzie zasnęła. Spała mimo ścisku, głośnego gadania i niecodziennej sytuacji. Obudziła się po 45 minutach, zjadła deserki i zaczęły się wizyty w toalecie. Tosia pokochała sisianie właśnie w tych małych ciasnych toaletach. Najbardziej podobało jej sie mycie rączek. 

Wyobraźcie sobie jak Tosia siedzi na kibelku, myje rączki.. zajęło to dość dużo czasu a na zewnątrz kolejka. Stiuart przyszedł czy u nas wszystko dobrze. 

Pod koniec lotu malutka chciała cały czas chodzić siusiu więc była troszkę poddenerwowana. Pod koniec nawet wnerwiona bo ona chce sisi, a mama ja zapina pasami. 

Pierwszy Tosi lot uważam za udany ! Ufff

5 komentarzy:

  1. Podziwiam! Mnie namawiają ale ja się boje, nie wsiądę na chiny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielna mała! Najgorzej jest jednak jak opiekun dziecka się sam boi latać. Wtedy ta nerwówka udziela się też dziecku. Nie miałaś z tym problemów?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie samoloty stresują przeokrutnie. Moje dziecko lata niewzruszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To teraz tylko latać z Tosieńką i odwiedzać piękne miejsca :)

    OdpowiedzUsuń