kom 3 Kos - Blue Lagoon Resort - jedzenie

Przed wyjazdem wyczytałem że jedzenie w tym hotelu jest przez cały pobyt takie samo. No i tak przez pierwsze dwa dni myślałam do momentu kiedy zaczęłam smakować. 

Jedzenie jest jednolite i takie same jak sobie go nie urozmaicimy. Podjęłam więc wyzwanie i skomponowałam kilka zestawów śniadaniowych, obiadowych, kolacyjnych czy najprościej mówiąc przekąsek jakie można zjeść w hotelu Blue Lagoor Resort.

Śniadanie

Ulubiony zestaw to: zapiekany pomidor z żółtym serem, a do tego omlet lub jajko sadzone.




Jak mleko na śniadaniu to tylko z rurką. 


Obiad

Na obiad jest bardzo ale to bardzo duży wybór. Codziennie zaczynam od zupy. Jadłam już: pomidorową, marchewkową, porową, cebulową i te co poniżej. Wszystkie jak dla mnie pyszne. Idealnie doprawione cud-miód.

Zupa ziemniaczana - krem



Chicken soup - pierwsza myśl to rosół.. No ale gdzie w Grecji rosół ;) Ta zupa to prawdziwa chickenowa.. Dużo mięsa i jarzyn.


Na drugie np. makaron z sosem Neapolitana. Ah jakie to dobre. 


Jadłam też spagetti czosnkowe. Fajny smak ale jak dla mnie za mało czosnkowe. Pewnego dnia było też spagetti z kaparami.. nie wiem z czym jeszcze ale bardzo mi posmakowało. 

Carbonara time !

Poniżej razem na talerzu z czosnkiem spagetti to cuś co przypominało gołąbki. Ochyda.. kwaśne, twarde.. Nie jedzcie tego. 


Tosia to mięsne dziecko więc kurczaczek musi być.


Poniższy to jeden z moich zestawów obiadowych.. Pomidor zapiekany z warzywami i ryżem żeby było zdrowo, frytki bo lubię, mięsko żebym mogła dać coś Tosi z mojego talerza.


Pewnego wieczoru postanowiłam zjeść te poniższe niby sałatki. Przyznam że mi nie posmakowało. Pierwsze wrażenie że to są resztki. Wiem jednak że to nie mogą być resztki. Smak dla mnie nie bardzo.


Podwieczorki

Sama nie wiem jak to nazwać ale częścią szwedzkiego stołu niezależnie czy to początek czy koniec dnia były owoce i słodycze :) Wielki plus dla hotelowego cukiernika.. co by się nie zjadło było pyszne. 


Babeczek różniastych było bardzo dużo i codziennie były nowe smaki. 







Najlepsze arbuzy są greckie.. Gwarantuje nie te z foliowej torebki w sklepie. Nie mogłam się oprzeć. 


W trakcie dnia pizza i frytki, a jak wakacje to wakacje. 


W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o miejscach w których jeść można posiłki. Do wyboru było kilka restauracji. Nie znam dokładnie wszystkich nazw za co wybaczcie ale na pewno postaram się Wam opisać je z pewną dokładnością.

Restauracja główna

W tej restauracji można było jeść śniadania i kolacje bez zapisów. Posiłki były tam serwowane w formie szwedzkiego stołu. Przyznam, że byłyśmy tak chyba tylko dwa razy. Pisząc szybko i zwięźle to była to wielka sama i jedyne co przychodzi mi do głowy to masówka !! Pełno ludzi.. jedzonko nie najgorsze. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Restauracja Grecka

Ta restauracja to nasza ulubiona. Nie za duża, kameralna, no i w obsłudze bardzo fajna dziewczyna Klaudia. Dużo nam doradziła ale i opowiedziała o samym hotelu :) Jedzenie dobre. Zawsze coś znalazłyśmy coś dla siebie do jedzenia, a to spaghetti, a to bardzo dobre mięsko mniam. 

Restauracja BBQ 

Nie polecam tej restauracji. Zapisałyśmy się trzy razy. Raz nie poszłyśmy bo jakoś dziwnie śmierdziało. Następne nasze wizyty w tej restauracji były raczej średnie. Pełno much.. no i do jedzenia raczej nic dla siebie nie mogłyśmy znaleźć.

Karavi Restauracja Włoska

Ta restauracja budziła największe kontrowersje. Dziwicie się dlaczego tak napisałam, a to dlatego że jak ktoś przyjechał na tydzień to nie miał opcji żeby się dostać. My zapisałyśmy się w pierwszym tygodniu na kolejny tydzień na jedną kolacje.  


Powyżej jest danie jakie otrzymałam czyli łosoś z sosem i warzywami. No i powiem Wam, że to było pierwsze naprawdę ciepłe danie jakie zjadłyśmy podczas całego pobytu. Ciepłe ale i bardzo dobre. Warto się chociaż raz wybrać u zjeść coś naprawdę dobrego, a i wyjątkowej oprawie. 


Restauracja Karavi to jedyna restauracja w której wino nie było objęte opcją All. Zamówiłyśmy więc winko i było pyszne. 


Jedzenia ogólnie było bardzo dużo. Od pełnych posiłków do przekąsek i słodyczy. 

Już jutro kolejna relacja z naszego pobytu.

3 komentarze:

  1. nabralam ochoty na frytki:P zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmm ale smakołyki.
    Choć faktycznie te mini 'gołąbki' wyglądają niezbyt apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się ślinię na słodkości :)) Chyba zaraz zrobię poszukiwanie słodkiego...

    OdpowiedzUsuń