kom 4 Tweet Pee - w głowie im się poprzewracało.

Śledzimy z mężusiem bardzo czujnie newsy związane z firmą Huggies. Jak dla nas te pieluszki sprawdziły się w 100 % . Pisałam już kilka razy o tych pieluszkach więc kto nie czytał to zapraszam tu. Dzisiaj będzie o cudeńku zwanym Tweet Pee.

Ciekawostkę mężuś wynalazł tutaj.

" Projekt nazywa się Tweet Pee i został wykonany dla firmy Huggies jako element marketingu. To specjalny czujnik wilgoci, który montujemy na pieluszce oraz aplikacja mobilna, która odbiera sygnał, gdy „nastąpi zalanie” :)

Trzeba jednak zaznaczyć, że choć nazwa sugeruje tłitujący czujnik, który opublikuje info w sieci, że nasz maluch właśnie narobił… to nie do końca tak to działa. Tłity to w tym wypadku krótkie wiadomości, które jako powiadomienia trafiają wyłącznie na telefon rodzica, a nie na publiczne tablice. Sam Twitter jest więc wyłącznie inspiracją ;)
Zresztą zobaczmy…

Jeżeli zapytasz dlaczego, ktoś wymyśla takie rzeczy – to odpowiedź jest prosta: dla pieniędzy ;) Aplikacja prowadzi bowiem statystyki zużytych pieluch i proponuje ich zakup (oczywiście marki Higgies) przez internet.
Wszystko wskazuje na to, że to tylko pomysł na nietypową kampanię reklamową – marketing wirusowy, bowiem aplikacje Tweet Pee nie są nigdzie dostępne."

Cóż ja mogę powiedzieć. Firma Huggies zajmuje się takimi pierdołami, a z Polski wycofuje pieluszki z których wielu rodziców jest zadowolonych. Porażka.. Jak dla mnie jest to ANTYREKLAMA.. ANTYAKCJA.. 

○○○

4 komentarze:

  1. U nas pieluszkowanie zakończone, ale też najlepiej sprawdzały się Huggies. Były super pudła promocyjne zawsze w Biedronce.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziwactwo...
    a o huggies słyszałam, że wycofują się z całej europy, poza Włochami bodajże...

    OdpowiedzUsuń
  3. aż mi brak słów ze smiechu

    OdpowiedzUsuń