kom 1 WIELKA NIEDZIELA

Chce mi się śpiewać: Ah co to był za dzień .. chyba dobrze zacytowałam. 

Pobudka: na zegarku 5:25 .. hmm tylko, jakiego czasu. Moja pierwsza myśl o nie ja chcę spać. No, ale po chwili odezwał się instynkt rodzicielski. To nowy czas, czyli jest 6:25. Trzeba wstawać żeby Tosia gładko przestawiła się na nowy czas. Mężuś raz dwa hyc z łóżka i już mamy mleczko. Tosia pije w łóżku i przysypia.. więc znowu myśl.. ja chcę spać.. ale cóż patrzę na zegarek, a jest około 7. No nie.. trzeba się szykować prasować koszule, kręcić włosy, zęby itd. i to razy trzy. WSTAWAĆ czy NIE WSTAWAĆ oto jest pytanie. Czy stanie się coś jak jeszcze poleniuchujemy ?! Są święta. Patrzę na zegarek 7:30.

Wstajemy wreszcie. Powiecie, że to i tak wcześnie. Wcześnie, bo pierwsze śniadanie mieliśmy o 9:00. Byliśmy o 9:10. Jak zwykle mały poślizg... no, ale wiecie.. dziecko.. małe.. heheh wymówka. Warto było dla tych kilku minut gnicia rano w łóżku.
Mamo czytasz to heheh - wiesz, że mam słabość do gnicia w łóżku :D .

mniam

powoli się rozkręcaliśmy z jedzeniem

rzuć

zjedzona
No i śniadanko zaliczone. Powyżej fotki pyszności :) Tosia biegała w około stołu i wołała SZINKA SZINKA.. .

Wypieki brata.. mniam.
O 11:00 kolejne śniadanie u teściów. Od małego jestem przyzwyczajona do takiego jeżdżenia. To są dla mnie święta. W samochodzie Tosia zasnęła. Podjeżdżamy pod blok.. śnieg wali jak z armatek śnieżnych. Mężuś Tosie na ręce, a ja parkuję w zaspie. Tosia przespała śniadanie u drugiej babci. Spała prawie 3h. 

Wieczorem jeszcze jedne odwiedziny i teraz już Tosia śpi. Śnieg WALI.. , a jutro kolejny dzień świętowania.

Miłego Świętowania :)


1 komentarz: