kom 2 PRZEWIJAKI PRZENOŚNE


Będąc w ciąży dużo o nich czytałam. W euforii pierwszych zakupów i troszkę w tajemnicy przed mężem kupiłam przewijak firmy motherhod . Byłam zachwycona i bardzo zaciekawiona tym wynalazkiem. 


Dzisiaj jednak chciałabym Wam opisać 

kilka różnych przewijaków od jednorazowych po takie, które są wielorazowe.


1. PRZEWIJAK MOTHERHOD - cóż u mnie ten przewijak się nie sprawdził. Po pierwsze krótko go charakteryzując posiada on jedną główną warstwę, która jest nie przepuszczalna i dwie cieniutkie. Cieńsze warstwy można używać naprzemiennie przypinając je na zatrzask do tak zwanej ( przeze mnie) warstwy podstawowej. Przyznam, że nie zabrałam tego przewijaka poza nasz domek. Bo co Tosia nasiusia i ja, co muszę zmienić pierwszą warstwę.. hmm jakoś mnie to nie przekonuje. W domku korzystałam z niego do momentu, kiedy po praniu sie zmechaciła warstwa podstawowa i jakoś stał się mało przyjemny.





2. PRZEWIJAK WIELORAZOWY Z TORBY DO WÓZKA - Całkiem fajne rozwiązanie. Przewijak jest nieodłączną częścią torby i sprawdził się w pierwszych miesiącach żeby nie powiedzieć tygodniach Tosi. Był zawsze jak wychodziliśmy z domu i bardzo  był praktyczny. Super materiał -  śliska część i taka z misia żeby dziecko leżało na ciepłym podłożu. Niestety w momencie, kiedy nasza dzidzia zaczęła się wiercić ten przewijak nie był dobrym rozwiązaniem. Był za wąski.. a nie mógł być pewnie szerszy, bo by się do torby nie zmieścił. 


3. PRZEWIJAK JEDNORAZOWY HAPPY - Zastanawiałam się jak zacząć opis i wydaje mi się, że najodpowiedniejszym określeniem jest,  że ten przewijak jest najbardziej praktyczny i u mnie sprawdził się wzorowo. Jest lekki, cieniutki, duży.. chłonny. No i wygodny.. bo jak Tosia mocniej go osisiała to buch do kosza i po sprawie. Stosowałam je bardzo długo. Jedynym minusem jest wydaje mi się cena. Przewijaki są sprzedawane po jednak sztuce lub w zbiorczym opakowaniu ( 10 szt ). Poszukiwałam, więc bardziej ekonomicznej wersji i znalazłam.. ale o tym niżej.

                                                                                                    Źródło: www.smyk.com


4. PRZEWIJAK JEDNORAZOWY ROSSMAN - podobnie jak powyższy bardzo się u mnie sprawdził. Rożni się jedynie tym, że jest sprzedawany tylko w zbiorczy opakowaniu. Jak dla mnie jest też dużo bardziej ekonomiczny.





5. TRADYCYJNY PRZEWIJAK NA ŁÓŻECZKO - ten jeden różni się od pozostałych tym, iż był zamontowany na stałe. Na opakowaniu przy zakupie zauważyłam, że jest do 12 miesięcy, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Na samym początki jest super, bo nie trzeba się schylać:)  W momencie, kiedy Tosia zaczęła się wiercić się i siadać.. czyli po około 5-6 miesiącach  już, przewijaliśmy małą na łóżku na przewijakach przenośnych. 




Podsumowując dzisiejszy wątek u mnie najbardziej sprawdziły się przewijaki jednorazowe ( nie były jednak u nie do końca jednorazowe ). Bardzo je polecam. Pewnie musicie same to sprawdzić, ale wierzcie najlepsze są rozwiązania takie praktyczne, które są proste.. pewnie to nie jest EKO, ale cóż moja zasada przy dziecku jest jedna, po co tracić czas.. najważniejsze jest maleństwo. Mój powrót do pracy tylko mnie w tym utwierdził. 


Co sądzicie o moim artykule po przerwie?? Mam nadzieję, że nie wypadłam z obiegu.. ciężko było mi się zebrać, ale jestem i mam nadzieję, że będę.


2 komentarze:

  1. Myślałam dziś o Tobie, zaczynałam się martwić ;) w końcu jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem i mam nadzieję, że nie będę już znikała.

      Usuń