kom 3 BUJANIE, NOSZENIE, PRZYTULANIE

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi bujania i noszenia dziecka. Kiedy Tosia była jeszcze w brzuszku powiedzieliśmy sobie z mężem, że nie będziemy jej bujać. Dokładnie chodziło o bujanie na rękach, bujanie w kołysce, ( która miała taką funkcję ). Rzeczywistość pokazała jednak, że takie nasze ustalenia nie są takie proste.



Dzisiaj już wiem, że warto ustalać sobie pewne zasadny przed narodzinami malucha. My powoli przygotowywaliśmy całą rodzinę, że nie będziemy cały czas bujać i nosić dziecka na rękach. Na początku było ciężko. Babcie najchętniej cały czas by nosiły Tosie, a my cały czas prosiliśmy o to żeby Tosia leżała w łóżeczku. BARDZO jestem z tego dumna. Na dzień dzisiejszy mała bardziej lubi leżeć w łóżeczku a noszenie na rękach ją szybko męczy. 

Polecam każdemu z przyszłych rodziców przemyśleć sobie tą kwestie. Myślę, że warto żeby później mieć chwilkę dla siebie. 

Pamiętajcie jednak, że czasami dziecko trzeba nosić, przytulać i bujać, bo ma taką potrzebę, a te chwile są jedyne w swoim rodzaju i niezastąpione.

3 komentarze:

  1. Fajnie, ze piszesz o tym noszeniu.
    Ja mam nadzieje, ze uda mi sie zrealizowac taki plan, jak Ty mialas :)
    Noszenie dziecka caly czas na dluzsza mete jest meczace a nie po to przeciez mamy miec dzieci - zeby sie meczyc :)
    Dobrze, ze Tobie sie udalo. Mysle, ze ja tez dam rade ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz czasami jest ciezko ale wazne zeby miec cel i go realizowac.

      Usuń
  2. Po co w takim razie są dzieci, jeśli chce się żyć dla siebie? Pani Maria Czubaszek świetnie funkcjonuje bez nich, bo to jest jej wybór, chce mieć czas dla siebie i ma.

    OdpowiedzUsuń